17 kwietnia 2013

House of Worth.

Dzisiaj nieco o moim ulubionym projektancie.

Przyznam się szczerze, we współczesnych trendach mody orientuję się raczej pobieżnie - kojarzę najważniejsze nazwiska, potrafię elementy ubioru - ikony przypisać konkretnym twórcom, ale już nie jestem w stanie przytoczyć, co było modne dwa lata temu, czy jaki najgorętszy trend lata pokazano w trakcie Fashion Week. Jestem "dzieckiem Burdy", wychowałam się wśród tych magazynów i to one dają mi najjaśniejsze pojęcie co się nosi.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy chodzi o modę XIX wieczną. Jej atutem jest niepowtarzalność mimo pewnych surowych zasad, według których ubierały się kobiety - w kolejnych, konkretnych okresach noszono talie na określonym poziomie, szerokość spódnic była mierzona co do centymetra, a krój rękawów obowiązywał wszystkie kobiety, bez wyjątku. Pod tym względem nasz wiek jest łaskawszy - można nosić co się chce, kiedy chce i jak chce ( oczywiście, w ramach zdrowego rozsądku, etykiety i zgodnie z sytuacją). O ile w roku 1900. wszystkie kobiety (wszystkie modne, miejskie kobiety) nosiły gorset "S", gołębią pierś, długie spódnice, gigantyczne kapelusze i wąskie rękawy, o tyle teraz wolno nam ubrać spodnie niskie, wysokie, szerokie, wąskie, krótkie, długie, z tuniką, z topem, żakietem swetrem itd itd. Oczywiście, trendy obowiązują, ale trzymanie isę ich nie determinuje naszej egzystencji. Pomimo tych obostrzeń, suknie były niepowtarzalne - zdobienia, kroje, pomysłowość szwaczek okazywała kunszt tamtych czasów.

Moim faworytem, gdy chodzi o projekty sukien jest Charles Frederick Worth (oraz jego syn, Jean Philippe, przy czym nie lubię rozdzielać ich projektów - syn bardzo wzorował się pomysłami ojca!)

Posiłkując się Wikipedią (źródło naukowe raczej kontrowersyjne, ale myślę, że nie takie od razu najgorsze):
Charles F. Worth żył w latach 1825-1895, urodził się w Anglii w Lincolnshire, zmarł w Paryżu. Jest uznawany za ojca mody Haute Couture, założył pierwszy na świecie dom mody (House of Worth) i zorganizował pierwszy w historii pokaz mody we współczesnym znaczeniu tego słowa.
W jego ślady poszedł syn, z którym stworzyli jedne z najpiękniejszych sukien, które noszono na salonach Europy i Północnej Ameryki.

Więcej informacji na temat jego życia znajdziecie tutaj.

Teraz przyjemniejsza część, czyli suknie :)
Za co je kocham? Za to, że patrząc na nie, wiem od razu, że to Worth je stworzył. Kroje, zdobienia, kolory, wykorzystane tkaniny są tak zestawione, że po prostu oddają geniusz Wortha. Są przepiękne.

Stanik sukni balowej z 1860 roku.
Suknia dworska z 1888 roku.
1896 rok. 

1900-1903. Suknia dworska.
1895. Uwielbiam ten wzór!
1890-1895. Kolor!
1905.

1902. Jak wyróżnić się w gronie upstrzonych koralikami i wstążkami sukien?:)
1889.
1896. Suknia dla druhny.

1910.
1890.
Nie mam zielonego pojęcia jakie lata ;)
1898-1900. Chyba najbardziej znana suknia House of Worth :)
Jeśli macie ochotę zobaczyć więcej, odsyłam was do mojej ściany na zszywce - tutaj. Zbieram tam już od jakiegoś czasu suknie Wortha, więc i kolekcja powolutku się rozrasta ;) Większość zszywek po kliknięciu w zdjęcie odsyła do strony źródłowej, zwykle muzealnej, gdzie można przeczytać bardziej profesjonalny opis ubioru.

Worth projektował suknie dla córek królowej Wiktorii, cesarzowej Sissi, carycy Aleksandry, licznych arystokratek i żon, córek i matek bogaczy. Dom mody zamknął swoje podwoje w 1952 roku (po 94 latach pracy). Od 1998 roku działa Revived House of Worth.


Mam nadzieję, że temat was zainteresował :) Macie swoich ulubionych projektantów? Która suknia wam się najbardziej spodobała?:)


35 komentarzy:

  1. Piękne suknie, kiedyś moda była prawdziwą sztuką. Mnie najbardziej podobała się sukienka pierwsza i druga, ale także ta z 1910 ma coś w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niezmiennie kocham wszystkie jego suknie ;D

      Usuń
    2. Niestety na kontakt z taką sztuką mogli sobie pozwolić raczej nieliczni, prawda? =)

      Usuń
    3. Ceny można porównać do sukni np. Diora, Chanel, Versace, wykonywanej na zamówienie na konkretną osobę, z materiału, którego nie użyto w innych sukniach ... więc ceny porażały ;)

      Usuń
  2. Suknie dworskie..! Chciałabym takie w swojej szafie. Szczególnie podoba mi ta z 1900-1903r. Przepiękna! Druga i ostatnia też są niczego sobie.
    W zasadzie każdą bym przygarnęła. Lub chociaż popatrzyła na nie na żywo, dotknęła materiałów.. A potem przeniosła się w świat marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, suknie dowrskie to były arcydzieła :D te haftowane treny! Odpinane - praktyczność przede wszystkim ;D

      Usuń
  3. Jak tylko przeczytałam tytuł posta, miałam problem ze skupieniem się na tekście, bo wiedziałam, że gdzieś pod spodem czekają zdjęcia sukni :D Ta zabawna o obłym kształcie przypomina mi strój Sybil z Downton, chociaż to chyba były szarawary, a to tutaj raczej na to nie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są szarawary :) Oglądałaś może Manor House? Tam "Lady jakaś tam" na balu nosi orientalną "suknię" Ma właśnie szarawary a na to wąską w kostkach suknię :) Służąca musiała jej nogi paskiem spiąć, żeby za szeroko kroków nie stawiała ;)

      Usuń
    2. Hahaha, nie, nie oglądałam tego :D Ale czytałam o hobble skirt, to pewnie coś w tym stylu ;p

      Usuń
    3. Cóż, bardziej przypominała ostre wrzeciono ... ;)

      Usuń
    4. A poważniej, tutaj jest zebrana zwykłą spódnica taźmą, tam był zawój materiału, a taśma pod suknią, w szarawarach ;p

      Usuń
    5. No i po co było się męczyć, skoro jakąś dekadę/dwie później wszystko było luźne...

      Usuń
    6. Ha, potem to i spodnie weszły ;p a z druigiej strony, po co się męczyć w rurkach, skoro znów dzwony wchodzą?;p

      Usuń
  4. Jejku, kocham Wortha! Suknia dworska, ta czwarta od góry, jest cudowna!
    Mogłaś zamieścić jeszcze kilka zdjęć Sissi- jak dla mnie suknie, które nosiła, były jednymi z najpiękniejszych w jej czasach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, fakt, ciężko przytoczyć ładniejsze suknie niż te jej, chociaż znalazłabym parę amerykańskich ładnych ;)

      Usuń
    2. Ach, bo one niestety mają tę przypadłość, że wszystkie są ładne! :)
      Ale Sissi... chyba najbardziej uwielbiam jej węgierską suknię koronacyjną, a Ty? :)

      Usuń
    3. Wolę jednak ślubny klasyk ;) Uwielbiam materiałw tej sukni ;) Za to podobają mi się niezmiennie wszystkie suknie carycy aleksandry ;) Wiadomo, dwór rosyjski narzucał właściwie jak te suknie mają wyglądać, ale i tak były piękne ;)

      Usuń
    4. Z suknią ślubną Sissi zawsze mam problem, bo nigdy nie doszłam, która to tak naprawdę była!
      Ach, bo rosyjskie suknie dworskie w ogóle są jedyne w swoim rodzaju :)

      Usuń
    5. Z najsłynniejszego obrazu, użyto do niej woalu w kropki (przynajmniej wyglądają mi na kropki). Tak, suknię rosyjską też od razu można poznać ,jak hiszpańską, są specyficzne ;)

      Usuń
    6. Woal w kropki? Hm... Znalazłam tylko coś takiego:
      http://www.gogmsite.net/_Media/1854_sissi_apfxgrand_duches.jpg
      i takiego: http://media-cache-ec4.pinterest.com/192x/90/b0/0b/90b00bc7f3e73dafb7d6bc5d374aef17.jpg
      A w ogóle wiesz, że przez bardzo długi czas byłam przekonana, że to węgierska suknia koronacyjna była jej ślubną? Welon mnie zmylił :D

      Usuń
    7. http://sentsmemory.files.wordpress.com/2012/08/393px-winterhalter_elisabeth.jpg ta. Pardon, okazało się ,że to raczej balowa, choć ktoś ją podpisał jako ślubną ;)

      Usuń
    8. Ależ tak, tę znam bardzo dobrze! to chyba najpopularniejsza od Sissi, nazywana "gwiezdną suknią". Ale to na pewno jest balowa!
      Widzisz, jakie problemy z tą ślubną! Ciągle pozostaje niezidentyfikowana :)

      Usuń
    9. Niestety ;) Ale suknia piękna ;p

      Usuń
  5. Mój ulubieniec :) zgadzam się, jego suknie da się rozpoznać na pierwszy rzut oka, a ta z motylami na spódnicy jest wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ulubienieć również! Nie obrażają Mme Pingat, nikt nie może się równać z Worthem ;)

      Usuń
  6. najpiekniejsza 4suknia- suknia dworska, piekny stonowany wzor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suknie dworskie były chyba jego specjalnością ;) I ślubne ;)

      Usuń
  7. Wszystkie są cudne i nie jestem w stanie powiedzieć która najbardziej mi się podoba..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja dlatego nie wartościuje ich, wszystkie sa przepiękne ;) Ale chyba najbardziej lubię te proste, w których wykorzystano nietypowe materiały ;)

      Usuń
  8. Suknia numer 12! Chciałbym taką kiedyś uszyć... Może znajdzie się chętna dama?:D
    P.S w moim poście odnośnie gorsetu napisałem Ci parę informacji o fiszbinach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała je wszystkie, zaraz ;) Ale znalazłam już następny projekt - suknię ,a przynajmniej inspirację ;)

      Usuń
  9. Suknia z blekitnymi szarawarami jest strojem maskaradowym w kolekcji Met Museum i datowana na 1870 rok. Odzwierciedla fascynacje Orientem i do strojow Lady Mary Wortley Montagu. W serialu DW z kolei w pierwszej czesci serii, jest suknia projektu Poireta, z wykrojow J. Arnold ( z trzeciej czesci tomu, jesli dobrze pamietam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Ja ją ocenialam na nieco młodszą - cóż, całe życie się człowiek uczy ;) PRoszę ,rozwiń mi nazwę: DW. Bo jedyny serial na jaki natrafia moja pamięć i google to Doctor Who.

      Usuń
  10. Ta sukienka - bombka może być z czasów kiedy lotnictwo się stawało popularne. Mam nikłe skojarzenie z jakiejś kreskówki typu Był Sobie Człowiek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjasniło się piętro wyżej, 1870 rok ;)

      Usuń