Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kok. Pokaż wszystkie posty

26 listopada 2013

"Potrzeba zaplecenia czegokolwiek" ;)

Wracam, wracam ;) Ostatnimi czasy i mnie, i Eleonorę Amalię pochłania Krynolina. Jak wiecie, uruchomiłyśmy "Projekt: Mufka!", w planach mamy kolejny, niedawno było spotkanie w Gliwicach, kolejne spotkania napychają nasze kalendarze (organizowane przez nas wyjście do Teatru Słowackiego w Krakowie jest jednym z nich). Staramy się również jako tako ogarnąć organizację zlotu w Książu (który na dzień dzisiejszy w Książu raczej nie będzie), i doszła jeszcze chwilowo porzucona akcja facebookowa podsumowań tygodniowych (może jest ktoś chętny robić takie podsumowania? :))
A oprócz tego nieśmiało do drzwi puka moja praca magisterska (stos książek obok komputera już zaczyna na mnie krzyczeć: "Przeczytaj nas! Przeczytaj nas!"), niezliczone projekty zaliczeniowe, planowane na przyszły rok sukienki (jak podliczyłam ile CHCIAŁABYM uszyć, aby jako tako wyglądać ... chce ktoś Wishlistę? :D) oraz mnóstwo spraw "na cito", dla rodziny. Candy Crush Saga na Facebooku podpatrzone u CutiePieMarzia również mnie wchłonęło, podobnie jak trzy (no dobra, cztery ;p) serie czytelnicze: "Trylogia Czasu" Kerstin Gier (serdecznie polecam!), saga "Dary Anioła" oraz prequel "Diabelskie Maszyny" Cassandry Clare (polecam, choć nieco mniej gorąco niż trylogię czasu ;)), oraz również sagę "Akademia Wampirów" Richelle Mead, której to ekranizacji już nie mogę się doczekać. Z trailera pierwszego filmu pochodzi również piosenka, która zdominowała moje listopadowe podróże pociągiem.
Chyba na poważnie muszę prześledzić i wprowadzić w życie metodę GTD ;)

Ale w całym tym ferworze, całkowicie przypadkiem, zaplanowały się posty na bloga, dzięki czemu przynajmniej tutaj nie będzie takiego zastoju ;)

Na pierwszy ogień coś dla włosomaniaczek, kolejna fryzura!

Powstała z nudów, potrzeby okiełznania masy włosów Magdy i mojej nieodpartej chęci "zaplecenia czegokolwiek" :)



Już klasycznie: jedna gumka, dwie wsuwki i jakieś 4 minuty pracy ;)


Miłego dnia!


30 lipca 2013

Co Mrówka zamotała ;)


Jak wspominałam we wcześniejszym poście, miałam nie lada gratkę w niedzielę - czesałam przepiękne długie i geste włosy!


Ich właścicielką jest Porcelana z bloga Buduar Porcelany. Podziwiam ją za to, że sama sobie radzi z zaczesaniem misternego koka z aż tak długich włosów! Moje - niestety - są ciężkie, przydługie i bardzo toporne na jakiekolwiek układanie.

Na drugi dzień zlotu zrobiłam Porcelanie fryzurę inspirowaną tą, która nosi Gwyneth Paltrow w "Emmie".

Ciekawostka: robiąc regencyjne fryzury, musimy przestać myśleć naszymi kategoriami - te koczki były naprawdę wysokie, i to, co nam wydaje się wysokim koczkiem, dla regencyjnej dziewczyny będzie ... kokiem na karku ;)


Zaplatanie warkoczy ;)



Wykończona wstążką fryzura.

Czesanie takich wlosów to sama przyjemność. Fakt - aby fryzura się trzymała na miejscu, potrzebne jest dużo dobrych gatunkowo wsuwek (płaskie, szerokie, twarde wsuwki, które jest ciężko rozchylić), ale efekt jest wart zachodu!

Fryzury regencyjne zmieniały się wraz z upływem lat - najpierw były swobodniejsze, okraszone szarfami, wstążkami i perłami (styl fryzur, które noszą Jane i Lizzie z 2005 roku. Przy czym z grzywką nieco przesadzili ... ), noszono nawet krótkie włosy, później fryzury coraz bardziej się wygładzały, skręcały w ciasne loczki i upinały w zgrabne koczki. Szczytem regencji były fryzury "na spaniela " - opadające po bokach twarzy loczki , wysoki koczek z warkocza lub łuk apollina, brylantyna ;)

Wczesnoregencyjny styl grecki.

"Średni" styl - włosy już są przygładzone z tyłu, z przodu często jeszcze niezdyscyplinowane (tak się czesała Eleonora z "Rozważnej i romantycznej").

Mój ulubiony malarz Stieler upodobał sobie właśnie fryzurę "na spaniela" ;)

Wcale nie jest prosto wykonać twarzowy kok regencyjny! Niestety, mając włosy dostatecznie długie do upięcia koka, zwykle ma się je również za długie na loki przy twarzy. Gdy są odpowiednie na loki - za krótkie do koka. A na brak loków mogą sobie pozwolić tylko panie o regularnych, harmonijnych rysach twarzy ... Dlatego ja wyglądam paskudnie w moich włosach ;)

Życzę wam miłego dnia!



21 kwietnia 2013

Late regency hair.

Uf, wróciłam z weekendu w Jaworzynce (Istebna, Beskid Śląski, polecam!), załadowałam akumulatory (głównie muzyczne i dobrego humoru - dopadł nas osławiony łańcuch śmiechu ... ;)) Ale też przywiozłam dla was nową fryzurę i pewnego tajemniczego gościa, o którym będzie na końcu!

Modelką jest Ewelina, którą ze zdziwieniem mogę nazwać włosową siostrą. Ewelina włosomaniaczką nie jest, doszłyśmy do naszej zgodności typu włosa metodą bardzo łopatologiczną, ale skutecznie :)
Co ciekawe, zupełnie nie zgodziłam się z fryzjerką Eweliny, gdy usłyszałam, że według niej Ewelina ma bardzo zniszczone włosy - wierzcie mi, jak na mycie czymkolwiek, nieużywanie żadnych odżywek, targanie, rozczesywanie na szybko, pocieranie i noszenie zawsze rozpuszczonych ma włosy w dobrym stanie!

Do sedna: koczek w stylu lat 20-30 XIX wieku - mała przymiarka do pikniku w Pszczynie :) Powstał spontanicznie, dopiero końcowy efekt okazał się bardzo regencyjny.
Potrzebowałam dużo wsuwek (naliczyłyśmy 30), gumki, grzebienia i anielskiej cierpliwości.




Na ostatnim zdjęciu jest już częściowa destrukcja koka - postanowiłyśmy go zmienić :)

A oto gość specjalny :) Pamiętacie rozmowę o dziwnym zwierzu z salonika myśłiwskiego w pałacu w cieszynie? Oto, co znajdowało sie w naszym ośrodku w, ekhm, "saloniku myśliwskim" ;)


Dla tych, co nie potrafią się domyślić: To zezowaty wypchany lis trzymający w pysku równie wypchaną dziką kaczkę (bażanta, gęś? Nie znam się ;p)
Właściwie pół wieczoru spędziłam pod tym stworem, zastanawiając się, czy nie wypadną z niego robale ;)

Na koniec zaznaczę swój lokalny patriotyzm ;) Czyli piosenka (kompilacja?), pod znakiem której minął mi przyjemny weekend z moim chórem ;)


Cezik pochodzi z Gliwic, jest niezwykle utalentowany (zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i o zdolności kabaretowe), oraz po prostu rozbraja ;)



27 czerwca 2012

Regency hair 2.

Regency hair made today (drawing no.4 was an inspiration). And do you know, that floor fan can successfully dry your hair? :)
---
Moja interpretacja  dotycząca głowy nr 4 :)


I do malkontentów: Te koczki były ciasne, małe, zwarte i gładkie. To jeszcze nie jest późny wiktorianizm! Loczków nie ma, bo nie posiadam dość dużo czasu na wykonanie pincurls na głowie Magdy/żelazka do włosów.


Ten mój koczek jest wręcz zbyt wysoki ...

A z cyklu "wynalazki":
Do czego może służyć wiatrak podłogowy oprócz chłodzenia komputera? Do suszenia włosów!
Moja suszarka (bardzo wysłużony gratis do kosmetyków Dove) widzi się z moją głową raz do roku, gdy naprawdę muszę wysuszyć włosy ciepłym nawiewem (np. są nakręcone na wałki - czego ewidentnie nie lubią, i tak nie zachowują skrętu!).
Za to miło zaskoczyło mnie tempo schnięcia włosów, gdy spędziłam dość dużo czasu obok wentylatora.
Wystarczyły najniższe obroty, aby moje włosy dosyć szybko się wysuszyły, zajęło im to może z godzinę (dla mnie wynik dość dobry, zwykle schną 3-4).

Macie jakieś nietypowe "wynalazki" urodowe? :)



11 czerwca 2012

Little My. Nowa fryzura :)

Hello! Finally, found some fabric for my regency undergarments :) Want to handsew short stays and a petticoat. I'll be using old sheet from Second Hand :)
Second: New hairstyle - Little Me Bun :) And my model - Magda -  has her own blog with handmade jewelry :) HERE.
---
Ajj, wiecie czym się kończą zakupy w SH? Bałaganem w pokoju :) Dzięki Bogu, moja mama znalazła mi materiał na moje szycie historyczne! Przecudny kawał wielgachnego prześcieradła lnianego, które niedługo zamieni się w prześliczny komplet :)
Póki co, uwinęłam sobie gniazdko wśród materiałów do przeróbki, do ubrania, do odłożenia i do wyniesienia, a teraz podzielę się z wami kolejną fryzurą mojego wykonania :)

Nazwa robocza: "Mała Mi".


Zabawne wrażenie, gdy próbuje się robić KOMUŚ francuza pod prąd :) Przy okazji sposób na koczek z włosów krótkich/cieniowanych/cienkich. Zagarniasz kitkę do przodu i ją podwijasz pasmo po paśmie pod spód, przypinając wsuwkami, i albo używasz ozdobnej gumki, albo przypinasz coś w miejscu, gdzie widać gumkę. W naszym wypadku gumka była już sama w sobie strojna :)
I dobra wiadomość dla dziewczyn które zapuszczają boba - to się idealnie nadaje dla was! Polecam :)

PS: Madzia też prowadzi bloga :) Z biżuterią hand made, robi naprawdę cudowne rzeczy :) TUTAJ.

18 maja 2012

Turban do włosów i skarpetkowy kok.

Today I finally sewed mine hair turban! Must have thing for me - 
my hair is getting longer and longer.
Also - new hairbun, called "sock bun", 'cause to make it we need only one sock and some bobby pins.
Still need more practice, but it's no so bad ;)
Bye!
---
Coś co lubię! Połączenie szycia i włosów :)
A poważniej, z powodu przerostu mózgoczaszki (nie mogę ubrać nawet MĘSKIEGO KAPELUSZA!) - cecha - niestety- genetyczna, już współczuję swojej córce - musiałam zrobić sobie własny, spersonalizowany czepiec - turban kąpielowy. Może kojarzycie co to takiego - zrobiony z mikrofibry lub frotte wielki rogal z guzikiem. Dlaczego musiałam takie coś uszyć? Ponieważ jedno już w domu posiadam i zawsze, ale to zawsze wypadają mi spod tego włosy! Swojego turbana używam do olejowania, wcierek, masek, suszenia włosów, czy nawet makijażu :)
Jak wygląda mój turban?
Materiał to znaleziona w SH różowa dziwaczna zasłonka, guzik i gumka to rzeczy podebrane mamie :)
Pierwszy raz jestem stuprocentowo zadowolona, bo nic mi spod turbanu nie wychodzi :)
 Zapięcie - bardziej pomysłowe niż w fabrycznym turbanie.

I efekt mojej przedwczorajszej wojny z nowinkami blogowymi :)
Kok na skarpecie:

Pierwsza runda była wygrana dla skarpety. Włosy wręcz galopem uciekały z "kucyka". Druga już była łatwiejsza - dotarło do mnie, że należy włosy nawijać do oporu - aż się poczuje ciągnięcie.
Efekt - jak cię mogę. I dzięki bogu, podobno co czesanie kok wygląda to coraz lepiej. No i wydaje się, że włosów jest więcej!