11 lipca 2014

Nowe tkaniny.

Today I'll show you my new fabrics - bought especially for our september regency meeting. Also I'd like to introduce you to one interesting project. I won't translate it - because the author of it wrote it himself the best ;) Here you can read about "Embarkation to Cythera": click.

Chciałabym pokazać wam moje nabytki z dnia dzisiejszego. Dzisiejszy post jest skierowany głównie do szyjących dziewczyn z górnego Śląska, chciałabym się podzielić z Wami świetnym sklepem z tkaninami - świetnym szczególnie dla nas, kostiumowców! Która z nas nie przeżyje ekstazy nad batystem lnianym za ... 6 zł? Albo pięknym haftowanym lnem za złotych 11?;D

Mowa o sklepie tekstylnym w Łaziskach Górnych, na ulicy Barlickiego 3. Sklep jest malutki, ciasny, ale po brzegi wypełniony tkaninami. A ich wybór!

A oto co kupiłyśmy dzisiaj z mamą. Jakby nam już było mało ... 


Od góry: dzianina wiskozowa mamy, czarny lniany batyst haftowany dla mamy i sąsiadki (chciałam go również na sukienkę, ale nie starczyłoby - było tylko 7 metrów :( może uszczknę go nieco na szal), czarny batyst na podszewkę, mój len haftowany na suknię do Ojcowa, materiał "do wszystkiego" - przejrzysty, luźno tkany len, muślin i biały batyst.




Dzianina.

Haftowany batyst.

Czarny batyst.

Ten materiał jest cudowny! Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia :)

Surówka lniana (?) kolor przekłamany, tkanina jest kremowa.

Muślin

Batyst

Wszystkie materiały kosztowały od 7 do 11 zł za metr :) Sprawdziłam rachunek, muślin był nieco droższy, kosztował 17 zł za metr.
 Moje tkaniny :)


Z zakupionych tkanin planuję powoli wyprawkę do Ojcowa: suknię dzienną, halkę, koszulę do bezrękawnika, rekawy sukni wieczorowej i fichu :)

Biorąc pod uwagę stosunek ceny do ilości (i jakości) jestem więcej niż zachwycona ;D

Przy okazji chciałabym was zachęcić do wspomożenia finansowo (jak nie finansowo, to przesyłając informację dalej) filmu pani Anny Nurzyńskiej - jednej z krynolinowych blogerek, która realizuje swoje wielkie marzenie: produkcję filmu kostiumowego. "Odjazd na Cyterę"to - jak do tej pory - cudowne kostiumy, wielkie plany i mam nadzieję - w przyszłości - świetny film. Aby był zrealizowany, trzeba zebrać środki na scenografię (jak do tej pory, pani Ania robiła wszystko zupełnie sama!) co wy na to?



Tutaj możecie dowiedzieć się więcej: http://www.ulule.com/embarkation-cythera/
A tutaj możecie spojrzeć na prace Ani Nurzyńskiej: http://fashion-hi-story.blogspot.com/search/label/MOJA%20TW%C3%93RCZO%C5%9A%C4%86

Miłego dnia!


14 komentarzy:

  1. No to nie mam wyjścia. Mus jest pojechać na Śląsk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, jak to pani w sklepie powiedziała, "Bo tu często przyjeżdżają rycerze, to i mamy dużo lnów i wełen dla nich" ;D

      Usuń
  2. Turystyka tkaninowa normalnie:D Czarny haftowany batyst bym chętnie ukradła na spódnicę, świetny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, to była resztka ;( Ale turystyka - dobra rzecz ;D

      Usuń
  3. Kolejny cel moich wakacyjnych wycieczek :) Dzięki za info!

    OdpowiedzUsuń
  4. Te jasne tkaniny są po prostu cudowne! Szczególnie ta z kwiatuszkami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, jak ją tylko zobaczyłam, zakochałam się :)

      Usuń
  5. u la la, te haftowane to najładniejsze jakie kiedykolwiek widziałam w sklepach z tkaninami, gratuluję łowów ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdrość mnie wzięła wielka, więc przeszłam się do sklepu na polowanie zasłonowe :D Mam tylko nadzieję, że mi materiału starczy :/

    OdpowiedzUsuń