Uprzedzam serdecznie i na wstępie wszystkich sceptyków, hejterów i wątpiących: owszem, nie jestem specjalistką i owszem, prawdopodobnie robię to niepoprawnie, niezgodnie z sztuką krawiecką i chaotycznie, a sam wpis woła o pomstę do nieba. Ale co z tego, skoro zwykle to działa?
Skalowanie wykroju historycznego jest przy kostiumach umiejętnością mniej lub bardziej kluczową.
Z dwóch powodów:
1. Nie mamy już wolnego i powszechnego dostępu do wykrojów dawnych sukien, tym bardziej do wykrojów w współczesnych, znormalizowanych rozmiarach.
2. Wykroje, do których mamy dostęp i tak na nas nie pasują - kobiety były niższe, a co za tym idzie mialy krótsze stany, rękawy, inne wymiary, proporcje, itd. Druga sprawa - zwróćcie uwagę, jak łopatologiczne (wybaczcie wyrażenie) są wykroje z końca XIX wieku - parę kresek, gdzieś tam podana centymetrowa długość, żadnych odniesień rozmiarowych, nitki prostej, oznaczeń guzików, czy choćby wytłumaczenia co kroić podwójnie (nie mówię tu o opisie wykroju).
Skalowanie odbywa się w dwóch etapach - pierwszy to skalowanie klasyczne, czyli powiększanie wykroju z wydruku do formatu 1:1.
Kłania się matematyka i proporcje :)
Moja metoda jest następująca.
Najpierw zmierz swoje wymiary: biust, talia, biodra, wzrost, długość spódnicy, długość bluzki/gorsetu, długość rękawa.
Najpierw mierzę planowaną długość stanika sukni (dlatego nawet w jednoczęściowych, nieodcinanych sukniach warto zaznaczać talię), i tę długość zestawiam z długością przodu na wydruku wykroju, obliczając proporcje. Następnie ustalam, ilu centymetrom w rzeczywistości odpowiada jeden centymetr na wydruku. Rozrysowuję siatkę na wykroju i odpowiednio powiększoną na arkuszu papieru. Następnie zaznaczam w odpowiednich miejscach punkty przecięcia wykrojów z siatką, przenosząc je na większy arkusz.
Kolejnym etapem jest połączenie ze sobą punktów, tworząc wykrój. Potem czeka już tylko żmudna praca dopasowywania, poprawiania i udoskonalania wykroju do swojej sylwetki (wskazana pomoc drugiej osoby lub manekina z taśmy pakowej).
Drugą ,bardziej przeze mnie lubianą metodą jest modelowanie od razu na manekinie. Przydaje się tu podstawowa wiedza o właściwości zaszewek, różnych typach cięć i ogólne pojęcie o ewolucji wykrojów na przestrzeni lat.
Zwykle zaczynam od znalezienia w sieci podobnego do planowanego przeze mnie stroju, najlepiej z rozrysowanym już schematem lub dobrze widzianymi detalami kroju, które próbuję następnie przenieść na papier (używam zwykle kartek do kserokopiarki, szkicując najpierw schematyczny rysunek, jak te z Burdy, następnie rozbrajając "strój" na konkretne elementy). Potem za pomocą ścinków materiałów (szczególnie starych poszew i prześcieradeł) modeluję i szkicuję strój już na manekinie. Kolejnym etapem jest przeniesienie "wykroju" z manekina na półpergamin i dalsze modelowanie.
Trzecia metoda to stworzenie podstawowego wykroju na swoją sylwetkę i używanie go jako bazy.
Tu jednak odsyłam was do mądrzejszych ode mnie: http://kobietaszyje.blogspot.com/2013/04/robimy-schemat-bluzki-bazowej.html
http://kobietaszyje.blogspot.com/2013/04/szablon-bluzki-podstawowej-czesc-ii.html
http://kobietaszyje.blogspot.com/2013/04/szablon-bluzki-podstawowej-czesc-iii.html
Następnie, zachowując podstawowe odległości między talią, biustem i biodrami, na "swoim" wykroju wyrysować pożądany wykrój historyczny. I znów - duużo poprawek, mierzenia, prucia i przycinania. Jest to chyba najlepsza metoda na tworzenie wykroju gorsetu.
Dorzucam tutaj artykuł o XIX wiecznych wykrojach autorstwa Kajani, związany z konkursem o Modrzejewskiej (dziękuję serdecznie Unicornis za podesłanie):
http://www.wilanow-palac.pl/web/file/konkurs_helena_modrzejewska_ikona_stylu/index.php?header_id=6&menu_id=78&podmenu_id=29&lang=PL
Podsumowując:
Wolę modelować wykroje od razu na manekinie lub osobie - zaoszczędza mi to dużo pracy. Zwykle korzystam najpierw ze schematycznych rysunków z książek lub muzeów, albo wykorzystuję już wcześniej wykonane wykroje, tylko je korygując. Z zasady jeszcze nigdy nie szyłam niczego z gotowego wykroju (Burda, Simplicity), tylko za każdym razem modelowałam wykrój sama. I powiem wam, że dla mnie nie jest to jakoś specjalnie skomplikowane - ale może to dlatego, że jeszcze nie uszyłam nic, co by leżało IDEALNIE.
Ale hej! Mam przecież całe życie na doskonalenie się ;)
Dobranoc!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
3 listopada 2013
28 czerwca 2013
Nowy projekt? Projekt Wiktoriański! Turniura. :)
Jak już wspominałam na facebooku, postanowilam jednak uszyć sobie nową suknię. Tą, na którą mam odłożone materiały.
Życie jednak nieco zrewidowało moje plany ;) Suknia powstanie (nawet 2 albo 3, ale o tym za chwilę), ale mocno zmieniona w stosunku do oryginału.
Pierwsza poważna zmiana to sylwetka spódnicy - mój "kuperek" nie będzie tak kwadratowy i okazały. Nie posiadam krynoliny pod spód ani pełnej turniury - klatki, tylko mój poduszkowy push up.
Będą halki, będzie mała turniurka (:P) będzie gorset (a nawet dwa!), i będą pantalony. Niestety, to ucina mi nieco skrzydła - jak znaleźć w morzu zdobnych, bogatych sukni taką, która przyjęłaby pod siebie moją biedną turniurę, kombinowany gorset i niezbyt wiktoriańską figurę?
A jakże, znalazłam na to sposób:) Jak wiadomo, nie wszystkie kobiety mogły sobie pozwolić na nicnierobienie, pławienie się w poduszkach i mdlenie na zawołanie. Były również guwernantki, kucharki, matki z pracujących domów i zwykłe ekspedientki w sklepach. I one właśnie, z racji niewygody turniur i krynolin, chcąc jednak nadążać choć symbolicznie za modą (moda w XIX wieku była czymś, czym się bawić nie dało), nosiły same turniury. Miękkie, domowej roboty, albo krótkie, z prętów. Druga sprawa - nie nadążały tak szaleńczo za trendami - nie zmieniały sukni co sezon. Ale i tak, wciąż celować będę w drugi okres turniury ;)
Także ich suknie stawały się stosownie skromniejsze w stosunku do sukni dam z elity towarzyskiej.
I ja właśnie celuję w taki zestaw:
Dwa staniki (wzorzysty i gładki). Wzorzysty, z rękawami do łokcia, z dekoltem, w komplecie ze spódnicą spodnią, jako strój wieczorowy (odświętny). Zielony, zabudowany pod szyję, jako element stroju codziennego.
Dwa fartuchy/spódnice wierzchnie (tylko i wyłącznie jeśli starczy materiałów). Zielony do sukni codziennej, wzorzysty do sukni wieczorowej.
Spódnice spodnie : Wzorzysta, i jeśli naprawdę zielonego materiału będzie tak dużo, jak mi się wydaje, że jest, druga spódnica spodnia.
W ten sposób wyposażyłabym się w 9 różnych sukni :)
Pytanie, na ile teoria sprawdzi się w praktyce ... ;)
A teraz pierwszy wykonany element - turniurka.
Wykrój własny, "na oko", i mało historyczny - nie umiałam w ogóle znaleźć turniur bez usztywnień.
Szpilki zaznaczają miejsca, w których zostanie przyszyta taśma, do "uwypuklenia" kuperka. Boję się, że pod wpływem spódnic po prostu klapnie.
Szycie maszynowe i ręczne. Maszynowe - wszystkie szwy kieszeniowe. Ręczne - brzegi i taśma paska.
Obecnie na zszycie czeka już "biustonosz" wiktoriański - przedłużenie gorsetu na biust (mam gorset "waspie", totalnie niehistoryczny". Wybaczcie, ale kupno fiszbin, buska w tym momencie totalnie nie wchodzi w rachubę.
Wybrałam model 10 lat późniejszy, ale kto będzie widział ,co noszę pod suknią?:)
Z przodu zapinany na guziki, z tyłu sznurowanie. Usztywniony fiszbinami.
Pełne ręce roboty! :)
Dobranoc!
Życie jednak nieco zrewidowało moje plany ;) Suknia powstanie (nawet 2 albo 3, ale o tym za chwilę), ale mocno zmieniona w stosunku do oryginału.
Pierwsza poważna zmiana to sylwetka spódnicy - mój "kuperek" nie będzie tak kwadratowy i okazały. Nie posiadam krynoliny pod spód ani pełnej turniury - klatki, tylko mój poduszkowy push up.
Będą halki, będzie mała turniurka (:P) będzie gorset (a nawet dwa!), i będą pantalony. Niestety, to ucina mi nieco skrzydła - jak znaleźć w morzu zdobnych, bogatych sukni taką, która przyjęłaby pod siebie moją biedną turniurę, kombinowany gorset i niezbyt wiktoriańską figurę?
A jakże, znalazłam na to sposób:) Jak wiadomo, nie wszystkie kobiety mogły sobie pozwolić na nicnierobienie, pławienie się w poduszkach i mdlenie na zawołanie. Były również guwernantki, kucharki, matki z pracujących domów i zwykłe ekspedientki w sklepach. I one właśnie, z racji niewygody turniur i krynolin, chcąc jednak nadążać choć symbolicznie za modą (moda w XIX wieku była czymś, czym się bawić nie dało), nosiły same turniury. Miękkie, domowej roboty, albo krótkie, z prętów. Druga sprawa - nie nadążały tak szaleńczo za trendami - nie zmieniały sukni co sezon. Ale i tak, wciąż celować będę w drugi okres turniury ;)
Także ich suknie stawały się stosownie skromniejsze w stosunku do sukni dam z elity towarzyskiej.
I ja właśnie celuję w taki zestaw:
Dwa staniki (wzorzysty i gładki). Wzorzysty, z rękawami do łokcia, z dekoltem, w komplecie ze spódnicą spodnią, jako strój wieczorowy (odświętny). Zielony, zabudowany pod szyję, jako element stroju codziennego.
Dwa fartuchy/spódnice wierzchnie (tylko i wyłącznie jeśli starczy materiałów). Zielony do sukni codziennej, wzorzysty do sukni wieczorowej.
Spódnice spodnie : Wzorzysta, i jeśli naprawdę zielonego materiału będzie tak dużo, jak mi się wydaje, że jest, druga spódnica spodnia.
W ten sposób wyposażyłabym się w 9 różnych sukni :)
Pytanie, na ile teoria sprawdzi się w praktyce ... ;)
A teraz pierwszy wykonany element - turniurka.
Wykrój własny, "na oko", i mało historyczny - nie umiałam w ogóle znaleźć turniur bez usztywnień.
Szpilki zaznaczają miejsca, w których zostanie przyszyta taśma, do "uwypuklenia" kuperka. Boję się, że pod wpływem spódnic po prostu klapnie.
Szycie maszynowe i ręczne. Maszynowe - wszystkie szwy kieszeniowe. Ręczne - brzegi i taśma paska.
Obecnie na zszycie czeka już "biustonosz" wiktoriański - przedłużenie gorsetu na biust (mam gorset "waspie", totalnie niehistoryczny". Wybaczcie, ale kupno fiszbin, buska w tym momencie totalnie nie wchodzi w rachubę.
Wybrałam model 10 lat późniejszy, ale kto będzie widział ,co noszę pod suknią?:)
Z przodu zapinany na guziki, z tyłu sznurowanie. Usztywniony fiszbinami.
Pełne ręce roboty! :)
Dobranoc!
Etykiety:
1880-1890,
breast support.,
Projekt wiktoriański.,
suknia,
szycie,
szyję,
wiktoriańskie
2 maja 2013
Szycie ręczne? Jak to przeżyć?
Zainspirowałam się komentarzem Porcelany na jednym z blogów, i postanowiłam ułatwić nieco życie wszystkim, nie tylko jej ;)
Ludziom szycie ręczne kojarzy się z ogromną pracą, czasochłonnością, nierównymi ściegami, i haftowaniem. Dla mnie to istna terapia psychologiczna. Można się wyciszyć, zająć czymś myśli i ręce, obejrzeć jedną lub dwie dramy historyczne :)
Swoje ręczne szycie zaczęłam od fastrygowania - przefastrygowałam kilometry szwów, podłożeń, marszczeń, itd. Pomagałam mamie - nie przesadzając, fastrygowałam od 10 roku życia do zeszłych wakacji - tylko fastrygowałam. Z maszyną średnio się lubimy - pierwsze moje z nią spotkanie zakończyło się złamaniem igły (potem okazało się, że to nie była moja wina - transporter był pęknięty), po którym to nie tknęłam maszyny przez 8 lat ;) W końcu, gdy odziedziczyłam Łucznika (tego od złamanej igły), postanowiłam przemóc dziecięcy strach i siąść do szycia.
Mimo to, nadal uwielbiam szyć ręcznie ;)
Wiele osób widząc szyte przeze mnie rzeczy regencyjne wprost nie wierzy, że wszystko to uszyłam w rękach. Nie oszukałam przy żadnym ściegu, wszystkie wykonałam zgodnie z realiami epoki. Dzięki Bogu, w szyciu ręcznym potrzebne są tylko 3 ściegi ;)
Chcę się z wami podzielić trikami na szycie w miarę szybkie, bezbolesne, i przyjemne.
1. Pamiętaj, że są trzy szwy: przed igłą, za igłą i ścieg kryty. Każdy jest przydatny, a przy różnym stopniu ścisłości można uzyskać różne efekty.
Ścieg przed igłą - gdy szyjemy równo, zachowując jednakowe odstępy otrzymujemy fastrygę. Gdy z jednej strony wydłużamy nić, z drugiej skracamy, mamy klasyczny ścieg przed igłą.
Należy "od góry" łapać tylko parę nici, pozwalając iść nitce górą.
Ścieg za igłą - ścieg, który opanowałam do perfekcji ;)
Igłę cofamy - wbijamy ją od spodu, robimy pętlę "do tyłu, wymijamy miejsce wbicia i wybieramy dalszy punkt .
Ścieg mieszany - bardzo przydatna mieszanka dwóch poprzednich. Ścieg przed igłą jest szybki, ścieg za igłą jest bardzo mocny.
Jak je połączyć?
Wykonać 10,12 "oczek" ściegu przed igłą, a następnie 2,3 ściegu za igłą.
Jest to świetna metoda na zaoszczędzenie czasu. Nie polecam go tylko przy szwach "narażonych" na prucie - łączących spódnicę i stanik sukni, marszczenia itd. Tam przydatniejszy jest ścieg za igłą.
Ścieg kryty - moja zmora, ciągle coś mi w nim nie pasuje.
Ścieg niewidoczny. Łapiąc na krzyż nitki materiału, możemy elegancko podłożyć spódnicę -
Te 3 (i pół) szwu to wszystko, co nam potrzeba w ręcznym szyciu ;)
2. Dobre narzędzia to podstawa. Ostre, gładkie igły, szpilki, gładka nić potrafią umilić życie.
Igła powinna być długa, cienka, ostra, dobrze opiłowana (żadnych zadziorków), osobiście nie polecam igieł samonawlekających - nić nie chce się przesuwać w oczku. Warto również pamietać, ze igły, szpilki, nożyczki wraz z używaniem zużywają się - tępieją, matowieją, robią się szorstkie. Wtedy igłę trzeba wymienić. Spotkałam się z opinią, że najlepsze są stare, prawie że antyczne igły i szpilki - i muszę się zgodzić! ;) Moje szpilki pochodzą od pewnej starszej pani, która całe życie lubiała mieć zapasy. W tym zapasy szpilek ;)
3. Naparstek!
Nikt nie lubi mieć dziur w palcach. Ja używam naparstka głównie przy szyciu ciężkich rzeczy - dżinsu, paru warstw bawełny, marszczeń, fiszbin - używam wtedy naparstka i ... kombinerek ;)
4. Dobre oświetlenie. Lampka punktowa, okno, lampa kreślarska - gdy szyjemy czarne materiały światło ratuje nas od ogromnego bólu głowy.
5. Świeca. Warto mieć pod ręką świecę z wosku pszczelego - szczególnie, gdy szyjemy len, albo używamy naturalnych nici. Przeciągnięcie nici jak w maśle pozwala na jej wygładzenie - nić rzadziej się zrywa, plącze, ucieka ;)
5. Cierpliwość! Efekt będzie warty zachodu, jeśli nie za pierwszym razem to za 10 ;).
Mam nadzieję, że te parę rad wam się przyda, czy to przy szyciu sukni, czy przy przyszywaniu guzika ;)
Jakie wy macie sposoby na ułatwienie sobie niezbyt miłych czynności?
Ludziom szycie ręczne kojarzy się z ogromną pracą, czasochłonnością, nierównymi ściegami, i haftowaniem. Dla mnie to istna terapia psychologiczna. Można się wyciszyć, zająć czymś myśli i ręce, obejrzeć jedną lub dwie dramy historyczne :)
Swoje ręczne szycie zaczęłam od fastrygowania - przefastrygowałam kilometry szwów, podłożeń, marszczeń, itd. Pomagałam mamie - nie przesadzając, fastrygowałam od 10 roku życia do zeszłych wakacji - tylko fastrygowałam. Z maszyną średnio się lubimy - pierwsze moje z nią spotkanie zakończyło się złamaniem igły (potem okazało się, że to nie była moja wina - transporter był pęknięty), po którym to nie tknęłam maszyny przez 8 lat ;) W końcu, gdy odziedziczyłam Łucznika (tego od złamanej igły), postanowiłam przemóc dziecięcy strach i siąść do szycia.
Mimo to, nadal uwielbiam szyć ręcznie ;)
Wiele osób widząc szyte przeze mnie rzeczy regencyjne wprost nie wierzy, że wszystko to uszyłam w rękach. Nie oszukałam przy żadnym ściegu, wszystkie wykonałam zgodnie z realiami epoki. Dzięki Bogu, w szyciu ręcznym potrzebne są tylko 3 ściegi ;)
Chcę się z wami podzielić trikami na szycie w miarę szybkie, bezbolesne, i przyjemne.
1. Pamiętaj, że są trzy szwy: przed igłą, za igłą i ścieg kryty. Każdy jest przydatny, a przy różnym stopniu ścisłości można uzyskać różne efekty.
Ścieg przed igłą - gdy szyjemy równo, zachowując jednakowe odstępy otrzymujemy fastrygę. Gdy z jednej strony wydłużamy nić, z drugiej skracamy, mamy klasyczny ścieg przed igłą.
Należy "od góry" łapać tylko parę nici, pozwalając iść nitce górą.
Ścieg za igłą - ścieg, który opanowałam do perfekcji ;)
Igłę cofamy - wbijamy ją od spodu, robimy pętlę "do tyłu, wymijamy miejsce wbicia i wybieramy dalszy punkt .
![]() |
| Nie zapomnij o zacieśnieniu ściegu! ;) |
Ścieg mieszany - bardzo przydatna mieszanka dwóch poprzednich. Ścieg przed igłą jest szybki, ścieg za igłą jest bardzo mocny.
Jak je połączyć?
Wykonać 10,12 "oczek" ściegu przed igłą, a następnie 2,3 ściegu za igłą.
![]() |
| Przepraszam za jakość tych schematycznych rysunków, mam nadzieję, że są czytelne ;) |
Ścieg kryty - moja zmora, ciągle coś mi w nim nie pasuje.
Ścieg niewidoczny. Łapiąc na krzyż nitki materiału, możemy elegancko podłożyć spódnicę -
![]() |
| Oczywiście, chwytamy 1 lub 2 nitki, nie pół materiału ;) |
2. Dobre narzędzia to podstawa. Ostre, gładkie igły, szpilki, gładka nić potrafią umilić życie.
Igła powinna być długa, cienka, ostra, dobrze opiłowana (żadnych zadziorków), osobiście nie polecam igieł samonawlekających - nić nie chce się przesuwać w oczku. Warto również pamietać, ze igły, szpilki, nożyczki wraz z używaniem zużywają się - tępieją, matowieją, robią się szorstkie. Wtedy igłę trzeba wymienić. Spotkałam się z opinią, że najlepsze są stare, prawie że antyczne igły i szpilki - i muszę się zgodzić! ;) Moje szpilki pochodzą od pewnej starszej pani, która całe życie lubiała mieć zapasy. W tym zapasy szpilek ;)
![]() |
| Widzicie kraj wytworzenia? ;) |
3. Naparstek!
Nikt nie lubi mieć dziur w palcach. Ja używam naparstka głównie przy szyciu ciężkich rzeczy - dżinsu, paru warstw bawełny, marszczeń, fiszbin - używam wtedy naparstka i ... kombinerek ;)
4. Dobre oświetlenie. Lampka punktowa, okno, lampa kreślarska - gdy szyjemy czarne materiały światło ratuje nas od ogromnego bólu głowy.
5. Świeca. Warto mieć pod ręką świecę z wosku pszczelego - szczególnie, gdy szyjemy len, albo używamy naturalnych nici. Przeciągnięcie nici jak w maśle pozwala na jej wygładzenie - nić rzadziej się zrywa, plącze, ucieka ;)
5. Cierpliwość! Efekt będzie warty zachodu, jeśli nie za pierwszym razem to za 10 ;).
Mam nadzieję, że te parę rad wam się przyda, czy to przy szyciu sukni, czy przy przyszywaniu guzika ;)
Jakie wy macie sposoby na ułatwienie sobie niezbyt miłych czynności?
29 kwietnia 2013
Co nowego po projekcie regencja?
Chyba czas się podzielić planami na kolejny projekt :)
Inspiracją jest suknia po prawej.
Okres drugiej turniury (lata 1880-1890) To mój ulubiony okres w modzie. Ta (to?) fashion plate pochodzi z 1888 roku, z Godey's Magazine.
Inspiracją jest suknia po prawej.
Okres drugiej turniury (lata 1880-1890) To mój ulubiony okres w modzie. Ta (to?) fashion plate pochodzi z 1888 roku, z Godey's Magazine.
2 kwietnia 2013
Projekt: regencja. Spencer w trakcie pracy.
Spencer w połowie drogi !
Wydawało mi się, że prace nad nim będą trwały dużo dłużej, ale okazało się, że szyjąc 3 (!) rzecz o takim kroju, pewne rzeczy robi się już machinalnie. Może najpierw nieco inspiracji.
Krótkie przypomnienie co to jest spencer: rodzaj żakieciku, kurteczki noszonej na sukienkę. Zawsze ma podwyższoną talię i jest dopasowany. Zwykle z grubszego, chroniącego przed chłodem materiału, zapinany na guziki lub haftki, z długimi rękawami. Można również spotkać spencery z krótkimi rękawami lub bez, z drogich, cienkich materiałów jak koronki, jedwabie, bogato haftowane bawełny. Zwykle jednak są to spencery wieczorowe.
Jakżeby inaczej, główną inspiracją był film "Duma i uprzedzenie" z 1995 roku (czy kogoś jeszcze to dziwi?)
A teraz zdjęcia samego spencera.
Składa się z dwóch warstw - czarnej lnianej podszewki i opalizującego rudego materiału (bardzo drobne, zielono pomarańczowe prążki. BARDZO drobne), podejrzewam że to bawełna z domieszką.
Teraz zdjęcia całościowe. Gryzelda ubrana w podkoszulkę i biustonosz - przy tak dopasowanych rzeczach muszę wiedzieć, że ubranie obejmie mój biust. Muszę jeszcze wykombinować, jak zlikwidować te falbanki obok pach!
Jestem zadowolona z dotychczasowych efektów. Projekt regencja prawie skończony! Postanowiłam jeszcze dodatkowo w przyszłości zrobić jeszcze dwie rzeczy: regencyjny fartuch (który nosiła Emma Thompson w "Rozważnej i romantycznej") oraz chusteczkę z inicjałami. Ale to w przyszłości ;) Kolejnym krokiem będzie sesja zdjęciowa z Nadwornym Fotografem, którą postaram się zrealizować, gdy zrobi się w miarę sucho i ciepło ;)
Na swoją kolej czeka już kolejna epoka! Będzie to okres lat 1870-1890. Które lata dokładnie - jeszcze nie wiem ;)
Jakiś czas temu pytałam was o wachlarze :) Malutki przedsmak tego, co można będzie u mnie przeczytać ;)
http://www.youtube.com/watch?v=Pv_PYfBZDHM
Serdecznie polecam inne filmy z tej serii!
Wydawało mi się, że prace nad nim będą trwały dużo dłużej, ale okazało się, że szyjąc 3 (!) rzecz o takim kroju, pewne rzeczy robi się już machinalnie. Może najpierw nieco inspiracji.
Krótkie przypomnienie co to jest spencer: rodzaj żakieciku, kurteczki noszonej na sukienkę. Zawsze ma podwyższoną talię i jest dopasowany. Zwykle z grubszego, chroniącego przed chłodem materiału, zapinany na guziki lub haftki, z długimi rękawami. Można również spotkać spencery z krótkimi rękawami lub bez, z drogich, cienkich materiałów jak koronki, jedwabie, bogato haftowane bawełny. Zwykle jednak są to spencery wieczorowe.
Jakżeby inaczej, główną inspiracją był film "Duma i uprzedzenie" z 1995 roku (czy kogoś jeszcze to dziwi?)
| Spencer Kitty miał chyba największy wpływ na mój projekt. Aksamitne, kontrastowe detale - to jest to! |
![]() |
| W dużej mierze krój mojego spencera opiera się na ogólnym kształcie tego. Muszę odkopać moje skórzane rękawiczki :) |
![]() |
| Ideał! Szkoda ,że jestem zbyt leniwa na uszycie tych rękawków :) |
![]() |
| Projekt . Widać ślady po zmianach. Wiecie, że takie rysunki są naprawdę pomocne przy układaniu swoich pomysłów w spójną całość? :) |
A teraz zdjęcia samego spencera.
Składa się z dwóch warstw - czarnej lnianej podszewki i opalizującego rudego materiału (bardzo drobne, zielono pomarańczowe prążki. BARDZO drobne), podejrzewam że to bawełna z domieszką.
![]() |
| Kolorystyka jest mocno przekłamana. Podszewka jest czarna ;) |
![]() |
| Jakby ktoś nie wierzył, że ja to ręcznie szyję ;) A poważniej, szycie ręczne mnie odpręża. No i w przeciwieństwie do maszyny, panuję nad materiałem! |
![]() |
| Obrzucanie brzegów ściegiem "prawie" niewidocznym. Podobno w szyciu ręcznym istnieją trzy i pół ściegów: przed nitką, za nitką, obrzucający - kryty i kombinacja ;) |
Teraz zdjęcia całościowe. Gryzelda ubrana w podkoszulkę i biustonosz - przy tak dopasowanych rzeczach muszę wiedzieć, że ubranie obejmie mój biust. Muszę jeszcze wykombinować, jak zlikwidować te falbanki obok pach!
![]() |
![]() |
![]() |
| Charakterystyczne, regencyjne cięcia. |
![]() |
| Przymiarka wykończenia :) do tego dojdą jeszcze guziczki. |
Na swoją kolej czeka już kolejna epoka! Będzie to okres lat 1870-1890. Które lata dokładnie - jeszcze nie wiem ;)
Jakiś czas temu pytałam was o wachlarze :) Malutki przedsmak tego, co można będzie u mnie przeczytać ;)
http://www.youtube.com/watch?v=Pv_PYfBZDHM
Serdecznie polecam inne filmy z tej serii!
29 grudnia 2012
Sukienka regencyjna, półmetek robót.
27 grudnia blog obchodził roczek :)
Niestety, tegoroczne święta spędziłam z chusteczkami, mlekiem z miodem, kocykiem i lekami na przeziębienie. Coś się nosi w powietrzu, każdy każdego zaraża. Zgłaszać się, kto jest zdrowy :)
Sukienka regencyjna doczekała się małego postępu w pracach!
Do prawie gotowego stanika sukni doszyłam spódnicę i sznurek zamykający. Bardzo mnie bawi w tej epoce fakt, że nie używano za bardzo guzików, a jak już to robiono je z materiału sukni, rzadziej z macicy perłowej czy z drewna. Najpopularniejszymi zapięciami sukienek były właśnie wiązanie, sznurowanie, przód fartuchowy (z klapką, jak w fartuszku) i rzadziej guziki. Nie uznawano obecności tych ostatnich z przodu, a z tyłu było je ciężko zapiąć.
Nierówna talia nie jest błędem. W tym okresie suknie były asymetryczne - z przodu stanik kończył się tuż pod biustem, z tyłu parę lub paręnaście centymetrów wyżej. Plus takiego rozwiązania to wysmuklenie niewiarygodne sylwetki.
Plecy, w przeciwieństwie do tego co szyją niektóre dziewczyny, miały pewne ustalone zasady krojenia. Nachodzące na łopatki rękawy, daleko idące szwy, miały dopasować sukienkę do pleców, jednocześnie optycznie prostując sylwetkę. Nie lada wyzwaniem było zmieścić na tak małej przestrzeni bardzo dużo materiału. Nie wyszło idealnie, marszczenie nie jest równe, ale przy następnej sukni już takiego błędu nie popełnię :)
Kolejnym etapem będzie wykrojenie rękawów. Aby stworzyć wykrój, musiałam mieć gotową suknię - odpowiednio dociążoną, zmarszczoną i wyrównaną. Po rękawach już tylko prace wykończeniowe: obrzucanie dołu i rękawów, szwów wewnętrznych i prasowanie. To ostatnie mógłby zrobić ktoś inny ;)
A teraz zmiana tematu.
Nasza rodzinna choinka. Kolejny rok już mieliśmy (prawie) identyczne drzewko. Wszyscy uwielbiamy ten wiszący czubek :)
I zmora większości studentów: nauka! Sesja się zbliża, najpierw jednak czeka nas sesja zaliczeniowa. Mi udało się jeszcze ukraść parę dni stycznia, nasz kierunek ma akurat wolne :)
Jakieś postanowienia noworoczne macie? Moim głównym jest ... zdążyć ze wszystkim, co sobie zaplanuję, żeby się potem niepotrzebnie nie denerwować :)
Dobranoc!
Niestety, tegoroczne święta spędziłam z chusteczkami, mlekiem z miodem, kocykiem i lekami na przeziębienie. Coś się nosi w powietrzu, każdy każdego zaraża. Zgłaszać się, kto jest zdrowy :)
Sukienka regencyjna doczekała się małego postępu w pracach!
Do prawie gotowego stanika sukni doszyłam spódnicę i sznurek zamykający. Bardzo mnie bawi w tej epoce fakt, że nie używano za bardzo guzików, a jak już to robiono je z materiału sukni, rzadziej z macicy perłowej czy z drewna. Najpopularniejszymi zapięciami sukienek były właśnie wiązanie, sznurowanie, przód fartuchowy (z klapką, jak w fartuszku) i rzadziej guziki. Nie uznawano obecności tych ostatnich z przodu, a z tyłu było je ciężko zapiąć.
Nierówna talia nie jest błędem. W tym okresie suknie były asymetryczne - z przodu stanik kończył się tuż pod biustem, z tyłu parę lub paręnaście centymetrów wyżej. Plus takiego rozwiązania to wysmuklenie niewiarygodne sylwetki.
Plecy, w przeciwieństwie do tego co szyją niektóre dziewczyny, miały pewne ustalone zasady krojenia. Nachodzące na łopatki rękawy, daleko idące szwy, miały dopasować sukienkę do pleców, jednocześnie optycznie prostując sylwetkę. Nie lada wyzwaniem było zmieścić na tak małej przestrzeni bardzo dużo materiału. Nie wyszło idealnie, marszczenie nie jest równe, ale przy następnej sukni już takiego błędu nie popełnię :)
![]() |
| "Dodałam" sukience biust, bo sama jakoś go uwydatnić nie chciała ;) |
A teraz zmiana tematu.
Nasza rodzinna choinka. Kolejny rok już mieliśmy (prawie) identyczne drzewko. Wszyscy uwielbiamy ten wiszący czubek :)
I zmora większości studentów: nauka! Sesja się zbliża, najpierw jednak czeka nas sesja zaliczeniowa. Mi udało się jeszcze ukraść parę dni stycznia, nasz kierunek ma akurat wolne :)
Jakieś postanowienia noworoczne macie? Moim głównym jest ... zdążyć ze wszystkim, co sobie zaplanuję, żeby się potem niepotrzebnie nie denerwować :)
Dobranoc!
Etykiety:
1800-1820.,
moje szycie,
projekt:regencja,
regencja,
ręczne szycie,
sukienka,
szycie
10 sierpnia 2012
Książeczka.
Szybciutko.
Ci co szyją znają ten ból: Trzeba się gdzieś przemieścić z szyciem ,a wstyd brać ze sobą szpilecznik. Na YouTube znalazłam takie cudeńko jak książeczkę na igły. Fakt, tamta była zabytkowa, haftowana i nieco większa, ale niestety, nie mam prababci z takimi cudami w zanadrzu :(
Sama sobie taką sprawiłam :)
Jako usztywniacza użyłam ... opakowania po tabletkach :)
Oprócz niego trochę taśmy papierowej, aksamitu, wstążki i filcu.
Jaki aksamit to zmyślny materiał! Pochłania światło, przez co ciekawie wygląda zarówno na zdjęciach, jak i na obrazach. I świetnie oddaje głębię barw ...
Miłego popołudnia :)
Asia
Ci co szyją znają ten ból: Trzeba się gdzieś przemieścić z szyciem ,a wstyd brać ze sobą szpilecznik. Na YouTube znalazłam takie cudeńko jak książeczkę na igły. Fakt, tamta była zabytkowa, haftowana i nieco większa, ale niestety, nie mam prababci z takimi cudami w zanadrzu :(
Sama sobie taką sprawiłam :)
Jako usztywniacza użyłam ... opakowania po tabletkach :)
Oprócz niego trochę taśmy papierowej, aksamitu, wstążki i filcu.
Jaki aksamit to zmyślny materiał! Pochłania światło, przez co ciekawie wygląda zarówno na zdjęciach, jak i na obrazach. I świetnie oddaje głębię barw ...
Miłego popołudnia :)
Asia
12 lipca 2012
Gorsecik - ukończony.
Finished short stays. Too big! :( Curious, that's common problem with this garment ...
---
Gorsecik!
8 dni.
| To zdjęcie kojarzy mi się z Alicją w Krainie Czarów :) |
Na dzień dobry gorset jest za duży :(
Trochę informacji:
Materiał - 20gr?(w większym kuponie za złotówkę)
Nici - z szuflady,
Lamówka - 5 zł,
Sznurek - z szuflady,
Fiszbiny - z szuflady,
Koszt: 5,20 :)
Szycie ręczne, rozmiar - duuże 44 lub 46. Nauczka na przyszłość - brać miarę na 2 lub 3 rozmiary mniejszy model. Zapomniałam, że żebra są elastyczne :)
Teraz halka!
Miłego wieczoru wam życzę :)
14 czerwca 2012
Very historical sewing. Bardzo historyczne szycie :)
Today We had outage. So I had to cut new pattern (second stocking) with candles light. Now will be nice part of the evening - while sewing I'll be watching "Pride and Prejudice" :)
Do you have any movies or stories, which you love and reading (or watching) again and again?
---
Muszę dodać drugi post dzisiaj, na życzenie mamy (opublikowania zdjęcia);)
Zabierając się za stroje historyczne, postanowiłam robić to w miarę możliwości wiernie (np. brak maszyn do szycia w XVIII wieku :)), ale nie myślałam, że do tego stopnia autentycznie będę to robić. Dzisiaj zabrakło prądu :)
Robiłam wykrój przy świecach :) Zdjęcia są nieostre, bo aparat nie lubi takich egipskich ciemności (mroczności).
Robienie wykroju to czysta matematyka. Liczenie proporcji, geometryczne rysunki, uwzględnienie współczynników elastyczności ... Coraz bardziej mi się to podoba :) Oto moje dzieło:
Tak wygląda wykrój pończochy z końca XVIII wieku. Ja po wypadku mam dość dużą różnicę w obwodach nóg, więc musiałam robić dwa osobne wykroje, w większości wypadków wystarczał jeden ;)
W nocy w trakcie szycia uraczę się moją ulubioną ekranizacją :) Bite pięć godzin oglądania!
A wy, czy posiadacie jakieś filmy/powieści, do których uwielbiacie wracać?
12 czerwca 2012
Pończochy - podejście nr 1. Stockings - part 1.
Tried to sew my own fitted stockings (finally, saw one, not to much fabric and pattern need to be correct). It's good for 18 - 19th century undergarments.
Pattern is calculated, fitted to leg, so it's no way to be uncomfortable :) I can reccomend it everyone :)
---
Miss Elizabeth Bennet running out of Pemberly :)
Dzisiaj w końcu przysiadłam i uszyłam pończochę :) Jedną, w dodatku nie robiłam trwałych szwów tylko gęsto sfastrygowałam - musiałam wypróbować nowy wykrój, który - bagatela - trzeba samemu wyliczyć i skonstruować :)Miss Elizabeth Bennet running out of Pemberly :)
| Przecudne pasiaste pończoszki!:) |
Pończocha powstała z XVIII wiecznego wykroju, a jako że to model z końca epoki, nadaje się również do strojów z początku wieku XIX :)
Jest dopasowana do nogi (może tego nie widać, ale jest naprawdę wygodna), cytrynowo żółciutka i bawełniana.
Na drzwiach już się suszy malinowa bawełniana spódnica, która jutro zamieni się we właściwą parę pończoch :)
Oto i ona:
![]() |
| To małe i żółte pod kolanem to prowizoryczna podwiązka - pierwsze zabezpieczenie pończoch ;) |
Mogłaby być odrobinę dłuższa, ale bluzka, którą wykorzystałam do krojenia nie była dostatecznie długa.
Instrukcje, z których korzystałam: http://www.orbitals.com/self/history/stocking.pdf
Trzeba pamiętać, że autorka wykorzystuje miarę angielską, czyli stopy i cale, ja wszystko transferowałam na centymetry :)
Ale naprawdę warto pomęczyć się z obliczeniami!
Ciekawostki:
- Pończochy nosili i panowie, i panie :)
- Kolorowe pończochy noszono na co dzień, białe na bale - były widoczne w baletkach.
- W XVIII wieku pończochy było haftowane, w XIX wieku przeważały paski :)
- Pończochy ustąpiły miejsca dopiero rajstopom w latach 50-tych dwudziestego wieku :)
PS: Wspominałam że pończochy - te samonośne, do pasa, cienkie - to najlepszy przyjaciel kobiety?:)
26 maja 2012
Paskuda i mycie włosów alkoholem. Horrible fabric and washing hair with alcohol.
Some fabric, which is horrible to me. I thought that it may be a skirt, but now thinking about bag ... And some hair problem - what to do, when we can't wash hair? I heard about alcohole ... Not decided, what think about it.
---
Miała być spódniczka a la Gavroche, taka prosta, z szelkami odpinanymi, ale chyba powstanie torba. To istna paskuda jest. Łee.
Przynajmniej gatunek się broni, bo to podobno bawełna - jak widać, gniecie się dość mocno, a i w dotyku też nie jest nieprzyjemna. Ale fakt faktem pozostaje, że to paskuda.
I trochę z drugiej beczki - tej włosowej. Myślę, że każdemu zdarzyło się, że akurat, gdy miał zamiar myć głowę, zabrakło wody - konserwacja rur, awaria w wodociągach, itd ...
Niestety, mnie to wczoraj spotkało. Wiem, ze sposobem na taką sytuację jest suchy szampon, ale czy słyszał ktoś o myciu włosów spirytusem? Wiem ,alkohol, wysusza, ale podobno ci, którzy są uczuleni na wodę (mama znała taką kobietę!), myją głowę właśnie alkoholem - nasączają waciki, wciskają w grzebień i grzebieniem wyczesują sebum.
Jakoś tak ... ciężko mi w to uwierzyć. Znaczy, z punktu widzenia początkującej włosomaniaczki. Ciekawa jestem, czy jako wyjście awaryjne by to zadziałało :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































