Jak już wspominałam na facebooku, postanowilam jednak uszyć sobie nową suknię. Tą, na którą mam odłożone materiały.
Życie jednak nieco zrewidowało moje plany ;) Suknia powstanie (nawet 2 albo 3, ale o tym za chwilę), ale mocno zmieniona w stosunku do oryginału.
Pierwsza poważna zmiana to sylwetka spódnicy - mój "kuperek" nie będzie tak kwadratowy i okazały. Nie posiadam krynoliny pod spód ani pełnej turniury - klatki, tylko mój poduszkowy push up.
Będą halki, będzie mała turniurka (:P) będzie gorset (a nawet dwa!), i będą pantalony. Niestety, to ucina mi nieco skrzydła - jak znaleźć w morzu zdobnych, bogatych sukni taką, która przyjęłaby pod siebie moją biedną turniurę, kombinowany gorset i niezbyt wiktoriańską figurę?
A jakże, znalazłam na to sposób:) Jak wiadomo, nie wszystkie kobiety mogły sobie pozwolić na nicnierobienie, pławienie się w poduszkach i mdlenie na zawołanie. Były również guwernantki, kucharki, matki z pracujących domów i zwykłe ekspedientki w sklepach. I one właśnie, z racji niewygody turniur i krynolin, chcąc jednak nadążać choć symbolicznie za modą (moda w XIX wieku była czymś, czym się bawić nie dało), nosiły same turniury. Miękkie, domowej roboty, albo krótkie, z prętów. Druga sprawa - nie nadążały tak szaleńczo za trendami - nie zmieniały sukni co sezon. Ale i tak, wciąż celować będę w drugi okres turniury ;)
Także ich suknie stawały się stosownie skromniejsze w stosunku do sukni dam z elity towarzyskiej.
I ja właśnie celuję w taki zestaw:
Dwa staniki (wzorzysty i gładki). Wzorzysty, z rękawami do łokcia, z dekoltem, w komplecie ze spódnicą spodnią, jako strój wieczorowy (odświętny). Zielony, zabudowany pod szyję, jako element stroju codziennego.
Dwa fartuchy/spódnice wierzchnie (tylko i wyłącznie jeśli starczy materiałów). Zielony do sukni codziennej, wzorzysty do sukni wieczorowej.
Spódnice spodnie : Wzorzysta, i jeśli naprawdę zielonego materiału będzie tak dużo, jak mi się wydaje, że jest, druga spódnica spodnia.
W ten sposób wyposażyłabym się w 9 różnych sukni :)
Pytanie, na ile teoria sprawdzi się w praktyce ... ;)
A teraz pierwszy wykonany element - turniurka.
Wykrój własny, "na oko", i mało historyczny - nie umiałam w ogóle znaleźć turniur bez usztywnień.
Szpilki zaznaczają miejsca, w których zostanie przyszyta taśma, do "uwypuklenia" kuperka. Boję się, że pod wpływem spódnic po prostu klapnie.
Szycie maszynowe i ręczne. Maszynowe - wszystkie szwy kieszeniowe. Ręczne - brzegi i taśma paska.
Obecnie na zszycie czeka już "biustonosz" wiktoriański - przedłużenie gorsetu na biust (mam gorset "waspie", totalnie niehistoryczny". Wybaczcie, ale kupno fiszbin, buska w tym momencie totalnie nie wchodzi w rachubę.
Wybrałam model 10 lat późniejszy, ale kto będzie widział ,co noszę pod suknią?:)
Z przodu zapinany na guziki, z tyłu sznurowanie. Usztywniony fiszbinami.
Pełne ręce roboty! :)
Dobranoc!




