Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielizna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielizna. Pokaż wszystkie posty

13 października 2013

"Suknia" princesse i bielizna wiktoriańska.

Dziś małe zamieszanie na blogu Fobmroweczki, ale spokojnie. To żaden wirus.
Poniższy post wyszedł z mojej rączki.
Witam was wszystkich serdecznie, po drugiej stronie monitoru Madzianna, dosyć nieśmiało, bo po raz pierwszy mam okazję zwracać się do takiej ilosci czytelników.

Poznaliście mnie już we wcześniejszym wpisie pt. Projekt: regencja: ukończona sukienka.
Mając taką okazję bardzo chętnie przedstawię wam moje odczucia związane z noszeniem strojów historycznych.
W przeciwieństwie do właścicielki bloga jestem kompletnym laikiem. Moja wiedza o ubraniach z różnych epok właściwie zaczynała się na Harlequinach, ekranizacjach powieści Jane Austen no i oczywiście informacjach zasłyszanych od Asi.

















Miałam dziś na sobie gorset przez zaledwie godzinę wraz z “pantalonami” - jak ja to nazwałam i resztą “spodniej” części stroju.
Godzina to bardzo krótko aczkolwiek…
Czy zastanawialiście się jak te biedne kobiety, bo to niestety one były ograniczane tym swoim strojem i etykietą, wytrzymywały w tych strojach?
Dziura  w “pantalonach” z przodu i z tyłu… Gorset, który nawet nie pozwalał zakasłać, a wierzcie mi, gdy jesteście przeziębione przecież potrzeba “złapać powietrza”. Dodatkowo ta prosta postawa, która jest po kilku godzinach zapewne bardzo męcząca…
Oczywiście najbardziej przyjemnym momentem było “wyzwolenie” się z gorsetu.

Tu oczywiście można by było wszcząć dyskusję odnośnie pozytywów lub negatywów…
No cóż, mi nie o to chodzi.
Moim celem jest zasianie delikatnego chociaż pozytywnego myślenia do naszej codziennej rzeczywistości. ;p
Uwielbiam te piękne suknie, gorsety, krynoliny… Serio…
Chciałabym tylko żebyśmy docenili, ze dziś możemy chodzić w tym co chcemy. Nie jesteśmy w “morderczym” ścisku gorsetów, a jednak możemy korzystać ze spuścizny historii mody, wzorować się na niej i nosić to, dziś, robiąc to samemu, kupując lub mając wspaniałych przyjaciół, którzy się tym pasjonują.

Madzianna

Poprosiłam Magdę, żeby wypowiedziała się dzisiaj nieco w swoim imieniu o strojach historycznych, będąc osobą totalnie niezwariowaną na ich punkcie. Chciałam również sama sobie przypomnieć, że prowadzenie bloga, tworzenie fryzur, kostiumomania, szycie i poznawanie historii mody to przede wszystkim zabawa ... Nie zawsze wszystko musi być idealne, proste, dokładne ;)
Dzisiejsza "suknia" powstała z kuponu materiału, współczesnej bluzki i paru szpilek, a jednak zabawa przy jej tworzeniu była przednia! ;)
Bielizna to zestaw -składanka z drugiej połowy XIX wieku. Do kompletu jest jeszcze turniura, ale Magda z niej zrezygnowała ;)
Ten wpis powstał również, aby zachęcić Was - może wydaje wam się, że nie macie talentu, siły, czasu, sposobności, środków - bzdura! Pasje można rozwijać w każdych warunkach - trzeba tylko chcieć ;)

Dobranoc! ;)


9 czerwca 2013

Moja bielizna regencyjna.

Szybki post, aby trochę usystematyzować wiedzę o regencyjnej, tym razem mojej, bieliźnie.

1. Chemise. Koszula.

Posiadam dwie, ale jedna jest obecnie w stanie nie do pokazywania ;) Ta jest nowsza, i już zmodyfikowana o pewne wygody dla noszącego.
-Jest długa, sięga do połowy łydki.
-Nie ma rękawów.
-Dekolt jest wycięty w zaokrąglony prostokąt, przód jest głębszy niż tył.
-Zamiast sztucznej wstążeczki w dekolt jest wciągnięta bawełniana tasiemka.
- Materiał to len, z nieużywanej poszwy. tym razem bez wzoru.


2. Long stays. Sznurówka.

Mój pierwszy prawdziwy gorset! Oczywiście, pojawiły się błędy przy szyciu, o których zaraz napiszę "ku przestrodze".
-Zanim zdecyduję się na szycie drugiego gorsetu (jakiegokolwiek), zaopatrzę się w odpowiednie usztywnienia i zapięcia. Do gorsetów sprzed 1850 roku stanowczo brykla (drewniana, akrylowa lub metalowa), a do tych późniejszych busk (chyba że zdecyduję się na zapięcie na ... guziki!)
- Do szycia wybiorę co najmniej trzy tkaniny jednakowej grubości i siły naciągania. Bez tego gorset się marszczy, nie układa gładko i mozolniej idzie praca nad nim. Wiem również, że raczej na pewno będą to tkaniny mocne, nierozciągliwe i bawełniane.
- Zacznę szyć dla siebie (i innych, jeśli pojawią się chętni i odważni ;)) gorsety co najmniej o dwa rozmiary mniejsze! Niestety, ten jest obecnie idealny, nie pozostawia mi za dużo pola manewru w chudnięciu.
- Zastosuję tradycyjne, XVIII wieczne sznurowanie (nie na krzyż). Wiktoriańskie to nieporozumienie!
- Wydłużę ramiączka.
- Wypróbuję quilling!


3. Short stays. Krótki gorset.

Pierwszy skomplikowany, w całości wykonany przeze mnie "twór". Nie uważam go za gorset, nie jestem też z niego do końca zadowolona.
- Następnym razem wszyję w biust kliny (zrobiłam to już przy long stays).
- Użyję mocniejszych fiszbin.
- Uszyję go w mniejszym rozmiarze. Nawet po przybraniu na wadze jest na mnie za duży!


Tu chciałam zaproponować (:)) którejś z pań, która jest nieco tęższa, a chciałaby na przykład mieć jakieś bardziej historyczne zabezpieczenie biustu do sukienki, kupno tego krótkiego gorsetu! Jeśli ktoś jest zainteresowany, proszę o kontakt email. Wyślę więcej zdjęć, informacji, wymiary gorsetu ;)

4. Bodiced petticoat. Halka.

Moja halka jest (według mnie) najbardziej udanym elementem kostiumu, jaki do tej pory uszyłam!
Niezaprzeczalną jej zaletą jest to, że mogę pominąć dzięki mocno usztywnionemu stanikowi (dwie warstwy grubego, sztywnego płótna) gorset.
Jednakże prawdopodobnie moja kolejna halka będzie już bez stanika, na szelkach. Mniej roboty, łatwiejsze ubieranie, mniej pogrubiających warstw, gdy ma się gorset ;)
Halka ma bardzo obfitą spódnicę (prawie 4 metry w obwodzie). Tylne marszczenie jest zebrane w zakładki. Stanowczo lepiej dzięki temu się układa. Póki co największym problemem są cztery guziki na plecach - w gorsecie nie jestem w stanie sama się ubrać.


5. Day dress/underdress. Suknia dzienna/suknia spodnia.

Zamieszczę ją tu również, ponieważ w planach mam uszycie regencyjnej sukni zimowej, której nie ubierano bezpośrednio na halki, ale właśnie na suknię spodnią. Moja będzie się do tego idealnie nadawać - jest stosunkowo prosta, lekka.
- W przyszłości bardziej dopracuję wykrój rękawów.
- Jeśli jeszcze kiedyś będę szyła suknię z marszczonym dekoltem, oddzielę podszewkę stanika od materiału - ładniej się zmarszczy.
- Oddzielę również spódnicę, aby nie marszczyła się z przodu.
- Na pewno użyję niegniecionego materiału!


Nie posiadam (jeszcze) chemisette (fałszywa bluzeczka zakrywająca dekolt) i pantalettes (długie nogawki bez kroku). Tych ostatnich nie uznaję za element regencyjnej bielizny - moim zdaniem nosiły je tylko dziewczynki, do kobiecej mody weszły wraz z krynoliną.

Mam nadzieję, że nieco usystematyzowałam waszą wiedzę o tym ,co składa się na "przeciętną" bieliznę regencyjną oraz (może) natchnęłam was, aby samemu spróbować coś takiego skompletować!


11 lutego 2013

Krótka historia mody- Regencja: bielizna.

To będzie skomplikowana i długa podróż przez modę! Pierwszym okresem, jaki wam przedstawię, będzie okres wojen napoleońskich i regencji - lata 1795-1837 (w bardzo dużym uogólnieniu).


Ważna kwestią jest to, ile uwagi kobiety przywiązywały do znaczenia stroju - był wręcz wyrocznią statusu społecznego i majątkowego. Kobiety miały suknie poranne, żałobne, spacerowe, balowe, debiutanckie, jeździeckie, obiadowe, wizytowe ... A pod nimi wszystkimi kryła się bielizna. Od niej zacznę!

Na widok jakiejkolwiek bohaterki adaptacji powieści Jane Austen myślimy: mądre kobiety, zrzuciły gorset. Otóż nie! gorsety były wcześniej, były później, ale noszono je także w okresie względnego rozluźnienia stroju, były po prostu nieco inne.

Zacznijmy jednak od samego początku. Pierwszą warstwą była koszula - zwykle prosta, z ściąganym sznureczkiem dekoltem, krótkimi rękawami, delikatnymi zdobieniami. Z białego batystu, bawełny lub cienkiego lnu, miała na celu zapobiegać przepoceniu sukni.
Na koszulę, w zależności od wielkości biustu i ogólnej tęgości, ubierano albo krótki albo długi gorset (sznurówkę).
Krótki gorset

Długi gorset
Ich głównym zadaniem było uniesienie i rozdzielenie piersi, a także wyprostowanie sylwetki. Zwykle były uszyte z 2,3 warstw mocnego, grubego materiału, w krótkim gorsecie obok sznurowania umieszczano trzcinę,wiklinę lub - rzadziej - fiszbiny ("zęby" wieloryba). Długie gorsety miały specjalną kieszeń na bryklę - drewnianą lub metalową listewkę, często bogato zdobioną, nadającą sylwetce pożądany wygląd.

Kolejną warstwą była halka(halki). Nadawała ona objętość spódnicy sukni, zapobiegając jednocześnie podkreślaniu nóg pod spódnicą, ułatwiając poruszanie się (a także zapobiegała wychłodzeniu). Najcześciej noszono 2,3 halki naraz.

Zwykle tylko jedna halka miała formę prostej sukienki bez rękawów(albo wysokiej spódnicy na szelkach, inne były zwykłymi spódnicami do pasa.

Jeżeli ubierana suknia miała duży dekolt, na halkę przychodziło fichu - muślinowa chustka lub niby-bluzka, która miała na celu zakryć kark i piersi.

W XVIII wieku noszono fichu na wierzchu, ta tendencja
 jeszcze się w okresie regencji utrzymywała.

Aż do wynalezienia krynoliny, kobiety nie nosiły majtek :) Nogi ubierano w jedwabne, bawełniane lub wełniane pończochy. Przytrzymywały je podwiązki z haftowanych wstążek.

A co nosiły kobiety w nocy?
W zależności od statusu społecznego, albo sypiały w koszulach dziennych, albo miały koszule nocne. Były one obszerne, sięgające do ziemi i lniane. Do tego był peniuar - często delikatnie zdobiony, podobnie jak koszula.

Noszono buty przypominające głównie nasze baletki - na niewielkim obcasie, ze skóry lub materiału pasującego do sukni, czasem wiązane w kostce jak pointy. Przypinano do nich spinki z kokardkami, kwiatami, koronkami, perłami.
Praktyczniejszym używanym obuwiem były skórzane botki za kostkę lub do połowy łydki, sznurowane lub wciągane. Do konnej jazdy używano specjalnych butów do kolan, przypominających oficerki.
Po domu znów noszono mulety - pozostąłość z poprzedniej epoki, buty na obcasie, bez pięt.


Uff, bielizna za nami! Następne będą fryzury i dodatki. Pamiętajcie  że uogólniam epokę, mimo że w niej samej zmieniały się trendy. Zadawajcie pytania! :) Będę wiedziała co jeszcze dodać!


PS: Jakieś pomysły na tytuł serii?:)

4 października 2012

Gorsety od A do Z. Subiektywnie.

Dziś temat "zamawiany", mianowicie jak dobrać - i zakupić - gorset, oraz tematy okołogorsetowe.

Zacznijmy od tego, że pojęcie "gorset" ma w mojej głowie sześć postaci:

1. Wiktoriański
www.papercats.pl
Typowy gorset, który uznaje się za ekscentryczny element ubioru, niezmiennie kojarzony z burleską i Ditą von Teese.

2. "Ubraniowy"
www.kalista.pl
Możliwe, że urażę czyjeś uczucia, ale nie cierpię takich gorsetów! I sukien z takimi gorsetami. Jest to dla mnie symbol kiczu, podobnie jak za duże marynarki z lat 80 i 90 ... Chociaż wiem, że czasami zdarzają się piękne modele tego typu sukni.

3. Bieliźniany
www.misterna.pl
Gorset bieliźniany to bardzo elegancki element garderoby, ale raczej do sypialni, niż pod sukienkę - lepiej żeby koronki nie odbijały się na sukni.

4. Modelujący
www.nokaut.pl
Najlepszy przyjaciel kobiety! SZCZEGÓLNIE taki na szeleczkach :)

5. Korekcyjny
www.ortopedio.pl
Nie życzę nikomu, aby musiał go nosić. Jego funkcja jest oczywista - pomaga ustabilizować kręgosłup, wyprostować sylwetkę, zapobiega krzywieniu się.

6. Gorset Madonny ;)
www.szmatrix.blox.pl
Ikona!

Jak widać, gorset ma wiele postaci. Ja się skupię na pierwszym - wiktoriańskim.

UCZULAM! Nie jestem gorseciarką, wszystko co tu piszę wiem z mojego doświadczenia oraz z materiałów, które prześledziłam, gdy gorsety zaczęły mnie fascynować. Nie jest to w żadnym wypadku wiedza profesjonalna!

Co to jest gorset wiktoriański?

Zacznę od tego, że gorset wiktoriański to też jedna wielka kategoria. Jego nazwa wzięła się od królowej Wiktorii (1837 - 1901), która panowała w epoce kulturalno - modowo - industrialno (dodaj tu jeszcze co chcesz) - itd. zwanej epoką wiktoriańską. Tak przy okazji, była to najdłużej panująca monarchini w Wielkiej Brytanii.

Gorsety noszone za królowej Wiktorii omawiałam już TU, więc tutaj powtarzać się nie będę.

Współczesne gorsety wiktoriańskie dzielą się na trzy główne kategorie ze względu na trzy typy:

 I. Wysokość gorsetu:
1. Underbust - gorset kończący się pod piersiami. Może mieć wyprofilowany górny brzeg lub gładki.
www.alibaba.com

2. Overbust - Gorset z funkcją podtrzymania biustu - nie nosimy do niego biustonosza!
www.alibaba.com

3. Długi overbust, underbust - gorset z przedłużonym dolnym brzegiem, modelującym biodra. Powinien mieć wyprofilowany dół, ułatwiający siadanie.
www.corsetqueen.com

Overbusty dzielą się także ze względu na kształt dekoltu:
- w kształcie serca,
- prosty, lekko zaokrąglony brzeg,
- uniesione brzegi gorsetu w kształt "rogów"

Oczywiście, możemy trafić także underbust z szelkami - rodzaj kamizelki z całkowicie zakrytymi plecami, lub też overbust w formie usztywnionej bluzeczki z ramiączkami - osobiście to nie są już dla mnie prawdziwe gorsety wiktoriańskie ;)

II. Fiszbiny:
1. Fiszbiny stalowe - najlepiej nadają pożądany kształt, stosowane w tightlacingu
2. Fiszbiny pół na pół - spotkałam się z gorsetami, gdzie tylko najbardziej strategiczne fiszbiny były stalowe - reszta plastikowa - zwykle są nieco tańsze.
3. Fiszbiny plastikowe - też są różne typy tych fiszbin, najlepiej szukać tych grubych, w pełni plastikowych. Zwykle używane w gorsetach o naturalnej formie.

III. Kształt gorsetu:
1. Tightlacing
- klepsydra - wcięta talia, zaznaczone biodra, stosunkowo nieutrudniający oddychania.
- conical (stożkowa) - modeluje linię bioder i żeber - zapewnia ładną sylwetkę ,ale mniej wygodny niż klepsydra - coś za coś ;)
- waist cincher - krótki mocno wcinający gorsecik w przybliżonym kształcie rombu - nie obejmuje żeber ani bioder, ale ma wydłużony przód.
- pipe stem - jak dla mnie najdziwniejszy kształt gorsetu - nie do opisania ;) w dosłownym tłumaczeniu to "zawór", choć ja go tu nie widzę ;)
www.tinamarie022.com

2. Naturalna forma - gorsety niezbyt wcinające, raczej modelujące naszą naturalną talię.


Uff. Dużo tego :)

Kwestia druga to to, co się na gorset składa: 

- busk, brykla - dwie nazwy dla tego samego - metalowego zapięcia z przodu gorsetu. Są to dwie stalowe listwy, jedna z bolcami, druga z "pętelkami" (ciężko to jakoś nazwać). Zamiast brykli w gorsecie może być albo zamek błyskawiczny ( musi być to mocny, metalowy zamek! Pamiętajcie, że ma on wytrzymać naprawdę duże naprężenie), albo ozdobne sznurowanie, albo gładki przód bez zapięcia - przy wkładaniu takiego gorsetu zwykle ktoś musi nam pomóc. Dla matek karmiących wymyślono gorsety na guziki, ale współczesnego gorsetu z takim zapięciem jeszcze nie spotkałam ;)

- fiszbiny - rzecz oczywista :) Omówione wyżej. Jeśli mamy szansę pooglądać gorset, warto sprawdzić jakiej jakości są tunele fiszbin. Powinny być idealnie dopasowane do fiszbiny, nie przesuwać się, oraz być wykonane z mocnego materiału. Wiem, że są również tunele nie naszywane, ale stworzone z szwów podszewki, w środku gorsetu - moja mama takie robi, gdy szyje gorsety ubraniowe - ale ja wole te naszywane, fiszbina nie wędruje ;)

- materiał wierzchni (pierwsza warstwa) - tutaj do wyboru, do koloru. Najpopularniejsze są gorsety satynowe oraz skóropodobne. Materiał powinien być dobrej jakości - gorsetu nie pierzemy same, oddaje się go do pralni, a to oznacza stosunkowo rzadkie odświeżanie. Moja rada - ciemne kolory. Uwaga na antyperspiranty!

- wypełnienie (druga warstwa) - warto je mieć w gorsecie, dzięki temu będzie się on ładnie układał, ciało nie będzie nieestetycznie formować się w wałki, a jest to także zawsze dodatkowa warstwa ściskająco - modelująca.

- podszewka (trzecia warstwa) - koniecznie bawełniana!!! W gorsecie nie ma normalnej cyrkulacji powietrza, ważne aby najbliżej skóry była warstwa przyjazna ciału.

- taśma formująca - zmyślny element gorsetu, zapobiegający wyginaniu się fiszbin w talii. Dobrze aby była, choć przydatna głównie w tightlacingu. Może być wszyta między podszewkę a wypełnienie, albo widoczna we wnętrzu gorsetu, pod kanałami fiszbin. Zwykle wykonana z taśmy rypsowej - mocnego, nierozciągającego się materiału.

- panel ochronny - obowiązkowy w overbustach, opcjonalny w underbustach. Pełni podwójną rolę - chroni ciało przed uszczypnięciem w czasie sznurowania, a także gdy mamy przerwę na plecach, estetycznie zakrywa albo gołe ciało, albo koszulkę.

- oczka do sznurowania i okolice - oczka koniecznie metalowe, ponadto z każdej strony oczek stalowa fiszbina - łącznie cztery z tyłu. Jeśli ich nie będzie, gorset będzie się nieestetycznie zwijał na plecach w esy, dodatkowo załatwiając na ból kręgosłupa.

- sznur -  wiem z doświadczenia Magdy, że na nim nie da się oszczędzać. Zapomnijcie o wstążkach, sznureczkach gorsetowych od pani z pasmanterii (to, co tam sprzedają jako sznur gorsetowy to ... sznurek do sutaszu) czy o sznurówkach. Zainwestujcie w dobry, gruby sznur do tightlacingu. Wyglądem przypomina sznur do wspinaczki albo gigantyczną sznurówkę, ale jest jednobarwny. Musi być długi. Mój krótki gorset ma ośmiometrowy sznur.

Jak dobrać gorset?

Po pierwsze, do typu budowy ciała i tego, jaki efekt chcesz osiągnąć. Dziewczyny o kobiecych kształtach będą wyglądać świetnie w tightlacingu, ale nie typu stożek, tylko klepsydra. Brak wcięcia w talii zwykle wiąże się z wysokimi biodrami - polecam krzyżówkę stożka z pipe stem. Góra zwężająca, dół z miejscem na nieszczęsną miednicę. W zależności od "spektakularności" efektów, jakie oczekujemy - chcemy wyglądać retro, pobawić się w kabaret, zrobić sobie talię - polecam tightlacing (uwaga! proces wcinania trwa jakiś czas. Zaczynamy od niewielkiej redukcji centymetrów), jeśli ktoś idzie na wesele, bal, studniówkę - naturalną formę. Będzie się wyglądać elegancko, żadna fałdka nie wyjdzie, a przy okazji będzie wygodnie.

Jak najbardziej polecam szycie gorsetu na wymiar u dobrej gorseciarki - wtedy mamy pewność, że jest to nasz gorset, a nie jakiejś "average person" (przeciętny manekin w danym rozmiarze, czyli de facto nikt żyjący). Wadą tego wyboru jest cena - co oczywiste, o wiele wyższa niż gorsetu ze sklepu.

Większość gorsetów jest produkowana w krajach o anglosaskim systemie miar - rozmiary są podawane w calach. Przelicznik na szybko - 1 cal to 2,5 centymetra. najcieńsze gorsety mają 18 cali (nie mówię tutaj o Cathie Jung), czyli 45 centymetrów, największe z jakimi się spotkałam, to bodajże 30 cali (100 cm). Znaczy to tyle, że środek gorsetu mierzony na taśmie formującej od jednego końca do drugiego ma 45 cm (100 cm), nie nasza talia w gorsecie. Gorset kupujemy z myślą o chodzeniu, więc powinien być wygodny. Ma też jednak formować nieco (lub całkiem dużo) ciało, więc gdy zmierzymy się w talii, odejmujemy sobie około 5 centymetrów (moja subiektywna rada - na początek gorsetowania, potem będziemy same wiedziały ile musimy sobie odjąć). Nie wciągaj brzucha w trakcie mierzenia.
Jeśli masz możliwość przymierzenia gorsetu (albo go szyjesz) sprawdź, jak układa się górna i dolna część gorsetu. Nie powinno się być w stanie włożyć za brzeg gorsetu palców, ale też brzegi muszą leżeć komfortowo, nie uciskać. Brykla powinna leżeć idealnie prosto. I ostatnia rzecz - nie polecam kupowania gorsetu na styk, powinna być z tyłu niewielka dziura (niewielka znaczy do dziesięciu centymetrów - stąd te odjęcie 5 cm). Z biegiem noszenia możemy schudnąć (jeśli gorset nosić będziemy często, chcąc nie chcąc stracimy centymetry), a wtedy po prostu zasznurujemy go ciaśniej i nie będzie problemu z za dużym gorsetem (chyba że pokusimy się o bardziej wciętą talię). Ważny jest też kształt dziury na plecach - idealna to prosta kolumna - |  |. Jeśli robi ci się litera "o" - (   ), gorset jest źle dopasowany, za ciasny w talii, za luźny w biodrach i biuście. Jeżeli znów masz z tyłu klepsydrę - ) ( , trzeba dobrać węższą talię i szersze biodra i biust (a może po prostu inny kształt gorsetu).
W overbustach trzeba również zwrócić uwagę na rozmiar biustu - sama z overbustami nie mam nic wspólnego, mogę tylko doradzić, aby wybierać wysoko zabudowane overbusty, niezależnie od wielkości biustu. Posiadaczkom większego radzę także szukać adnotacji w opisie gorsetu, że nadaje się dla ciężkiego biustu, i zwracanie uwagi na modele z wbudowaną miską (nieco inne cięcia).

A teraz nieco "sztuczek", czy raczej niezbędnej wiedzy o użytkowaniu gorsetu:

- Nigdy nie wiąż sznura w supeł! NIE WOLNO tego robić pod groźbą narażenia życia. Są sytuacje, gdy musimy szybko pozbyć się gorsetu - brak tchu, upadek, utrata przytomności - ZAWSZE zawiązuj kokardę.

- Nie jedz ani nie pij zbyt dużo. Rób to często, ale w małych porcjach - ale rób to!. Unikaj gazowanych napojów, pikantnych przypraw, ciężkostrawnych dań. W gorsecie jest naprawdę mało miejsca :)

- W gorsecie można albo siedzieć prosto, albo leżeć. Nie polecam pozycji półleżącej, spływającej z fotela. Fiszbiny wtedy dają w kość.\

- Zanim zapniemy bryklę lub ją rozepniemy, gorset musi być luźny! Należy go rozsznurować. Jeśli będziemy rozpinać naprężony gorset, brykla może pęknąć.

- Nie pierzemy go w domu - oddajemy do pralni na czyszczenie. Warto też nie nosić gorsetu na gołe ciało - zwykły podkoszulek czy bluzka wystarczą, do overbustów można wyposażyć się w specjalne tuby ochronne - chłoną pot, zapobiegają otarciom skór, są niewidoczne.

- Jak już wspominałam wyżej, uważajmy na antyperspiranty - zostawiają na gorsecie ślady.

- Co zrobić z nieestetycznymi wałeczkami dookoła biustonosza? Schudnąć :) A tak serio, fałdki i tak wyjdą - tkanka tłuszczowa oraz cycki naplecne uciekają do góry, napotykają przeszkodę w postaci biustonosza.
Najlepiej nosić gorset z biustonoszami sportowymi lub tymi niewidocznymi bezszwowcami. Jeśli co to biustu nie trzyma, porozglądaj się za stanikiem z wydłużonym dolnym brzegiem - tak zwanym półgorsetem bieliźnianym.

- W gorsecie da się również ćwiczyć, tańczyć, prasować, prać, itd. Trzeba tylko wypracować sobie swoje sposoby na schylanie się (najlepiej kucnąć, nie zginać się w pół), pamiętać o oddychaniu i piciu wody.

- Gorset a zdrowie - co z umiarem, nie zaszkodzi. Jeśli nie masz 4 lat, nie masz zamiaru od razu ścisnąć się do 18 cali śmiało. Wkładaj gorset. Nastolatkom w wieku 10-16 lat zadam pytanie: naprawdę ci to potrzebne? Jeśli tak, spróbuj z gorsetem bieliźnianym najpierw - jak w nim wytrzymasz parę miesięcy, spróbuj gorsetu o naturalnej formie.

- Nie zawsze chcemy pokazać gorset na zewnątrz, czasami trenujemy talię, ale nie chcemy wzbudzać sensacji - wtedy polecam ubrania oversize, o linii empire. Gdy chcemy talię podkreślić - ciuchy ze streczem, paski, wcięte w talii sukienki, żakiety, bluzki, albo gorset na górę.

- Zasada którą notorycznie łamałam - nie związuj sznura wokół talii, bo to może połamać fiszbiny. Mea culpa.

- Gorset wiktoriański wiąże się w talii, nie na biodrach. Wykorzystuje się albo dwa sznury, które wiąże się osobno, albo jeden, z "króliczymi uszami" w talii (patrz zdjęcie wyżej).

- A co w ubikacji? Pomyśl o tym już w trakcie ubierania gorsetu - najlepiej coś, co nie będzie wymagało szukania zapięcia pod gorsetem - sukienka, spodnie biodrówki, legginsy? Poluzuj również nieco sznurowanie ;)

- Sznurując gorset, nie dociskaj go na siłę. Poczekaj kilka minut, aż ciało się przyzwyczai i dopiero wtedy dosznuruj gorset ciaśniej.

Ceny:

Ten problem zostawiłam na koniec, bo jest dla mnie najbardziej problematyczny. Ja do tej pory kupiłam dwa gorsety wiktoriańskie. Oba w Restyle.pl i o ile Magda jest ze swojego zadowolona (za wyjątkiem nieszczęsnego sznura), o tyle ja ze swojego nie do końca - ale to nie ma nic do ceny.

W sklepach internetowych gorsety są w miarę tanie - jak na gorsety - ale i ich leżenie nie jest idealne. Nie mam posągowej sylwetki, nękają mnie wysokie biodra, mam figurę typu jabłko i taką samą tendencję do tycia. Wybrałam zły model - to jest właśnie problem zakupów internetowych.

Ceny sklepowe to od 70, 80 złotych za półgorsety, do ponad 300 złotych za gorsety overbusty do tightlacingu. Minus to powtarzalność modeli.

Cena gorsetu szytego na miarę oscyluje od 400 złotych w górę (bardzo drogie są brykle, fiszbiny i dobrej jakości materiały. A wierzcie mi, przeszycie tylu warstw materiałów i taka komplikacja wykroju jest warta również robocizny).  Górnej granicy właściwie nie ma. Osobiście uważam że produkt od DOBREJ gorseciarki wart jest swojej ceny.

Gdzie kupić?

www.restyle.pl - chyba jedyny w Polsce sklep z gorsetami i nietypowymi ubraniami. Tam kupiłam swój gorset.
www.draculaclothing.com - bodajże czeski sklep. Z tego co się zorientowałam, ubierają pół Europy :)
www.corsets-uk.com - brytyjski sklep. Duuuży wybór.

Wiele sklepów podaje również Lucy - link niżej - zarówno na blogu jak i w swoich filmach.

Kupna na allegro nie polecam - chyba że jest to sklep mający w stałym asortymencie gorsety. Jest to droga zabawa, na bubel szkoda pieniędzy.

Przykład na żywo

Mój gorset - vaspie. Mocno rombowaty, ręcznie doginane fiszbiny (nie wolno tego robić ;)), na Magdzie, bo ja się do gorsetowania wciąż nie nadaję.

Półgorset Magdy. Widać że nie vaspie, bardziej naturalny ;) Długi, co druga fiszbina plastikowa.



Na już koniec właściwy, dwie strony które polecam - już o nich wspominałam:

Polska gorseciarka i blogerka - SnowBlackCorsets
Moja ulubiona autorka filmów o gorsetach - Lucy i jej kanał YouTube.

Była jeszcze jedna świetna storna o gorsetach, treningu gorsetowym i tematach około gorsetowych - ale zgubiłam gdzieś link :(

Mam nadzieję, że choć trochę was zainteresowałam tematem, może nawet udało mi się odpowiedzieć na jakieś pytania.

Miłego wieczoru!



1 sierpnia 2012

Zbrodnia: stanik.

Dzisiaj temat zupełnie z innej beczki.

Zacznę od mojej dzisiejszej, autobusowej obserwacji. Siedziałam spokojnie obok okna, obserwując mijane uliczki, gdy w pewnym momencie mój wzrok przykuła dziewczyna. Mam pewną małą obsesję na punkcie subkultur grunge, metalowych, emo, scene, która to objawia się bacznym śledzeniem strojów i stylu takowych osób. Jak dojrzałam plecak - kostkę, przyozdobiony masą naszywek, już trochę bardziej świadomie zaczęłam obserwować jego właścicielkę. Co zobaczyłam? Czarne dżinsy, trampki, bluzkę bokserkę, zwykłą kitkę i dziwną plątaninę czarnych pasków na łopatkach dziewczyny.

Dopiero po paru sekundach dotarło do mnie, że to biustonosz!
JAK MOŻNA SOBIE ROBIĆ TAKĄ KRZYWDĘ?



A teraz do sedna, o co mi chodzi.
Noszenie nieprawidłowego rozmiaru i modelu biustonosza może nam zniszczyć życie. Niestety, dosłownie.
Bóle kręgosłupa, nieładny kształt, optyczne pogrubienie, złe samopoczucie, kompleksy, ogólne popsucie całokształtu stylizacji i potoczny zwis. A wszystkiemu winny niedobry biustonosz!


Po pierwsze: ZDROWIE.

Tyczy się to szczególnie biustów obfitych. Ciekawe ile właścicielek dużych rozmiarów narzeka na sztywność pleców, ból kręgosłupa, ból karku. I ciekawe dlaczego większość z nich nie powiąże tego z prostym faktem:  nasz biust waży. I to nawet całkiem sporo, od połowy kilograma do trzech na jedną pierś! Doświadczenie poglądowe: Spróbujcie utrzymać po kilogramie cukru w każdej dłoni przez, powiedzmy dwie minuty. Niby nic, a to ciężkie jest :) Nasz kręgosłup nosi taki ciężar przez cały czas! Tak, cały czas. Bo większość kobiet - niestety - mogłaby w ogóle nie ubierać stanika. Naprawdę, kręgosłup nie poczuje różnicy, a ramiona odpoczną.
Dobrze dopasowany biustonosz odciąża kręgosłup i ramiona. Poprawia sylwetkę, przestajemy się garbić. A od sylwetki przechodzimy do naszego dekoltu, czyli ...

Po drugie: KSZTAŁT PIERSI.

Nie czarujmy się. Przeciętny światowy cyc kobiecy składa się z tłuszczyku, chyba że ktoś ma silikonowe wkładki. Ale te panie zwykle nie potrzebują żadnego biustonosza.
Nasz zwykły, naturalny biust jako tkanka miękka może się przemieszczać. Tak, tak! On migruje! Konkretniej pod pachy i na plecy. I co gorsze (i lepsze, ale o tym za chwilę), on tam zostaje!
Ale to nie znaczy, że jak gdzieś poszedł, to nie może wrócić na miejsce. Tajemnica tkwi w noszeniu odpowiedniego biustonosza. Ale uwaga, noszeniu go CAŁY CZAS. Nie tylko, gdy wychodzimy z domu. Jak w domu chcesz ubrać starego, porozciąganego łacha biustonoszowego, lepiej w ogóle go nie ubieraj, pozwól piersiom pooddychać. Lepiej im to zrobi. Wracając do tematu. Tłuszczyk może wrócić tam, gdzie chcemy go widzieć. Tajemnica? Znów: ODPOWIEDNI BIUSTONOSZ. A apropos tłuszczyku, nie tylko na klatce piersiowej ...

Po trzecie: SZCZUPLEJSZA SYLWETKA.

Odkryję Amerykę. Od usytuowania wysokościowego naszego biustu zależy optyczna szczupłość i proporcjonalność naszej sylwetki. Im dalej od ziemi i talii, tym szczuplejsze - i wyższe! - się wydajemy. I tu chyba najważniejsza informacja, pasek biustonosza powinien się znajdować pod łopatkami, nawet tuż nad talią! Podjeżdżającym na kark haftkom mówię stanowcze NIE! Taki wyglądający z bluzki biustonosz potrafi zniszczyć każdą kreację.

Po czwarte: ZWISOWI WSTĘP WZBRONIONY.

Nosząc niedobry biustonosz i tak nabawisz się biustu murzynki. Spójrz na starsze panie - gdzie mają biust? Często jest to już - niestety - biustobrzuch.
Ja rozumiem - wykarmiły dzieci, przeszły wiele diet, grawitacja jest nieubłagana, itd. Tyle że taki biust 90% kobiet serwuje sobie na własne życzenie. Tak, tak, znów BIUSTONOSZ.


Niestety, producenci ubrań nas nie rozpieszczają. Rozmiarówka sieciowa jest jaka jest. I niestety, mentalność kobiet także jest jaka jest. Droga X, co to znaczy, że jest ci WYGODNIE gdy nic cię nie ciśnie? Ale jakim cudem cię ciśnie? Dobry biustonosz nie ciśnie, bo ma odpowiednio większą miskę. I wszystkie "cycki plecne" w tejże miseczce. Pani Y, fiszbiny nie gryzą. Ale pod warunkiem, że są w TWOIM ROZMIARZE, nie w mniejszym, wtedy potrafią dokuczyć.

Nie wiem jak to opisać, więc może teraz być trochę nieskładnie: Nie można nosić dwóch lub trzech rozmiarów na raz (jednej firmy). Tzn: Jeśli masz 75B to nie możesz mieć też 80 A. No bo jak możesz mieć dwa obwody pod biustem? Chyba tylko przy wdechu i wydechu :) Ja np. mam rozmiar 70F. Kiedyś był to 75E, ale biust wrócił z emigracji na swoje miejsce. Nie noszę tych dwóch rozmiarów na raz :)

Więc jak dobrać biustonosz?
Zacznę od miejsca:
Do wyboru do koloru, ale z przymierzalnią.
Sama jestem posiadaczką biustonoszy zarówno firmowych, jak i marki Tesco, a także zamówionych na allegro (Jednak w ostatnim wypadku radzę nastawić się na możliwość, że biustonosz nie będzie odpowiedni).
Biustonosze trzeba mierzyć. Każda firma ma swoją rozmiarówkę, swoje kroje i swoje "trefne punkty".

Jak mierzyć biustonosz?

1. Obwód biustu
2. Obwód pod biustem

Zanim to zrobisz, zmierz siebie. Oznaczenia liczbowe przed miską to nic innego jak obwód w centymetrach. Mierzymy go tuż pod biustem. I tak jeśli np. masz w obwodzie 73 cm, masz rozmiar 70. Jeśli 74 cm, masz 75. Jeśli 79 cm, to 80. Ogólnie, zawsze zaokrąglaj do 0 lub 5 w dół. Dlaczego? Bo biustonosze się naciągają.
A jak z miską?
Trzeba się zmierzyć w najszerszym punkcie biustu, następnie od tej miary odjąć miarę spod biustu.
I tak:
12-13 cm to miseczka A
14-15 cm to miseczka B
16-17 cm to miseczka C
18-19 cm to miseczka D, itd.
Ciekawostka: Miski ciągną się aż do literki L :)
I tak: Jeśli masz w biuście 90, a pod biustem 74, to czysto hipotetycznie nosisz rozmiar 75B.
Zawsze jednak mierz także rozmiary sąsiednie, tak aby biustonosz leżał idealnie.
Teraz parę punktów do zapamiętania:
- Zapinaj biustonosz na ostatnią haftkę (najbliższą brzegu). Biustonosze się naciągają, a biust naplecny wraca gdzie powinien, będziesz miała możliwość zmniejszania obwodu. Pamiętaj także, aby zebrać biust z pleców i spod pach do miski. Najlepiej robić to będąc pochyloną do przodu.
- Najpierw zmierz biustonosz, nie naciągając ramiączek (zrób z niego samonośny). Pokręć się w nim, unieś ręce, podskakuj, schyl się i spójrz w lustro - nie powinien się przesuwać. Jeśli jest tam ,gdzie go umieściłaś, a nie bolą cię boki (uciskać mogą - nie jesteś przyzwyczajona do ciaśniejszej bielizny - ale nic nie powinno cię obcierać, boleć, ugniatać) dobrze dobrałaś obwód. Miska powinna obejmować biust. Oznacza to tyle, że biust i biustonosz stanowią jedną całość, gładko na siebie przechodzą. Biust się nie wylewa, a biustonosz nie odstaje. Dopuszczalny jest lekki odchył - przed okresem biust się powiększa. Ubierz ramiączka, nie powinny cię uwierać, obcierać ani wbijać się w ciało. Mają tylko nadawać kształt miskom, nie utrzymywać biust, od tego jest pasek pod biustem.
- Fiszbina powinna obejmować całą pierś. Pod pachą powinna przebiegać dokładnie pośrodku, na linii szwu bluzki. Nie polecam biustonoszy bez fiszbin. Szczególnie dla dużych piersi. Im więcej asekuracji, tym lepiej.

Co do modeli samych biustonoszy, każdy musi wybrać swój ulubiony. Ja preferuję balkoniki, bardotki i biustonosze z wysoką wstawką z przodu. Nie lubię biustonoszy push-up, nie asekurują wystarczająco biustu.

Biustonosze sportowe to nie jest temat, w którym mogę się wypowiadać, ponieważ nie jestem ich fanką. Nie dość że są brzydkie, często nie spełniają swoich funkcji(bo są źle dopasowane), to są także bardzo drogie. Ja zawsze używałam pełnego, gładkiego bawełnianego biustonosza, który trzymał biust w miejscu i nic - dosłownie - nie mogło go z niego ruszyć. Niewypałem pełnym dla mnie jest natomiast biustonosz silikonowy :) Przy dużym biuście totalnie się nie sprawdza :)

Dobry biustonosz też nie musi być drogi. Nie polecam tych targowych, za 5 zł, ale już taki za 20 jest ok - pod warunkiem że jest dobrze dopasowany. Wyjątkiem są aukcje (nie kup teraz) na allegro - tam można upolować firmówki za grosze w ... sex shopach :) Naprawdę polecam sprawdzenie tam biustonoszy :)
Przeciętnie cena dobrego biustonosza oscyluje w przedziale od 40 do 300 zł. Gdy chodzi o (nie)typowe rozmiary, liderem jest Wielka Brytania, która - dzięki bogu! - dostrzegła ten problem kobiecej garderoby.
I drogie nie zawsze znaczy dobre. Weźmy sobie poprawkę na metki - podobnie jak robimy to z innymi ubraniami :)

W żadnym wypadku nie uważam się za znawczynię tematu!
Najlepiej o radę pytać prawdziwych brafitterek i gorseciarek, pamiętając jednak, że nie są nieomylne. Najlepiej więc połączyć ich wiedzę (miejmy nadzieję, że fachową) i swoją, i dobrać sobie biustonosz, który wyeksponuje nasz biust :)

Na koniec świetny blog o biustonoszach. Polecam szczególnie tym, którzy nie zrozumieli mojego przydługiego wywodu :)
http://stanikomania.blox.pl/html

Oraz z przymrużeniem oka ;)


Miłego wieczoru :)



9 lipca 2012

Gorsecik - part 2.

My stays are half-made! There are side bonning channels, i'm going to sew next channels, near to eyelets. By hand, of course ;)
---
Kolejny post ubraniowy :)

Gorsecik nabiera kształtów. Bardzo konkretnych nawet, już dorobił się pierwszych tuneli na fiszbiny. Ostatecznie gorset będzie dwuwarstwowy, delikatnie kremowy, z różową lamówką i  (może) haftami w przyszłości.


Postanowiłam nie wdawać klinów w stanik, bo podobał mi się efekt "wypchania" biustu  do góry. Jeśli ktoś - jak ja - ma duże piersi, wie o czym mówię :) Miło czasem zobaczyć coś ponad brzegiem bluzki ;)

Gorsecik będzie miał 8 fiszbin, po dwie z przodu, przy zapięciu, i dwie z boku, zbierające biust.


Fiszbiny boczne idą pod kątem, w naszych biustonoszach są proste :) Tu powinny być jeszcze jedne, ale o tym sza ;) Drugie - przy zapięciu - będę dopiero robić. 

Cały gorset oczywiście jest szyty ręcznie. Pewnie maszynowe szycie zajęłoby mi z trzy godziny, a tak uszycie jednego szwu - półtorej.

A teraz widoki całościowe:

Przód

Bok

Tył

Jak na pierwsze samodzielne krojenie, projektowanie, zszywanie i walkę z starymi wykrojami (jest jeden wykrój, który jest po prostu ... ) jestem zadowolona :) Materiał jest mocny, stanik dosyć solidny, tylko fiszbiny mogą mnie rozczarować ... Ale je można zawsze zastąpić mocniejszymi.

Mam nadzieję, że skończę go w ciągu 2-3 dni. Ale plany zwykle się same weryfikują ;)

Miłego dnia!