Powróciłam do świata żywych ;)
Po ostatnim szaleństwie (zaliczenia, szycie, przeróbki, goście, piknik) musiałam wszystko odespać - przespałam cały wieczór i noc. I czuję się jak nowonarodzona ;)
Relacja z pikniku pojawi się nieco później - czekam na zdjęcia. Mój aparat rozładował się już na początku, a też nie potrafię robić dobrych zdjęć ;)
Teraz pokażę ukończony gorset.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą long stays. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą long stays. Pokaż wszystkie posty
2 czerwca 2013
31 maja 2013
Long stays. Jest progres!
Szybciutko, bo mam nadal dużo do roboty ;)
Gorset jest prawie ukończony - zostały lamówki i zapięcie ramiączek. Dorobiłam się też nowej koszuli ;)
Gorset szyty ręcznie i maszynowo (maszynowo - tunele fiszbin, lamówki i automatyczne dziurki).
Koszula szyta maszynowo - dzisiaj stwierdziłam, że potrzebuję czegoś bez rękawów.
Za maszynowe szycie odpowiada moja mama - postanowiła mi pomóc przy miliardzie przeróbek ;)
Gorset jest prawie ukończony - zostały lamówki i zapięcie ramiączek. Dorobiłam się też nowej koszuli ;)
Gorset szyty ręcznie i maszynowo (maszynowo - tunele fiszbin, lamówki i automatyczne dziurki).
Koszula szyta maszynowo - dzisiaj stwierdziłam, że potrzebuję czegoś bez rękawów.
Za maszynowe szycie odpowiada moja mama - postanowiła mi pomóc przy miliardzie przeróbek ;)
7 maja 2013
Long stays. Po poprawkach!
Podziwiam ludzi, którzy potrafią uszyć coś symetrycznie, równiutko, bez zmarszczek itp. I to za pierwszym razem :)
Moje stays są w 1/3 skończone (ha, optymistka ... ). Jeszcze 2 warstwa materiału, sznurek, dziurki, lamówka i wiązanie ;)
Przy cordingu będę składać raporty z placu boju, co wy na to?:)
Niesamowicie podoba mi się tył gorsetu! I przy okazji nie wiem czy nie będę zmuszona go zwęzić - gorset ma mieć w końcu dziurę z tyłu ;)
A propos, wiecie jak prawidłowo wiązać gorsety przedwiktoriańskie?:) Nie na krzyż!
Według mnie właśnie gorset jest symbolem kobiecości w ubiorze - nie sukienka, nie szpilki, nie biustonosz - gorset ;)
Moje stays są w 1/3 skończone (ha, optymistka ... ). Jeszcze 2 warstwa materiału, sznurek, dziurki, lamówka i wiązanie ;)
Przy cordingu będę składać raporty z placu boju, co wy na to?:)
![]() |
| Pijane kliny ... ;) |
Niesamowicie podoba mi się tył gorsetu! I przy okazji nie wiem czy nie będę zmuszona go zwęzić - gorset ma mieć w końcu dziurę z tyłu ;)
A propos, wiecie jak prawidłowo wiązać gorsety przedwiktoriańskie?:) Nie na krzyż!
Według mnie właśnie gorset jest symbolem kobiecości w ubiorze - nie sukienka, nie szpilki, nie biustonosz - gorset ;)
6 maja 2013
Long stays. W połowie drogi w tył.
Czy wolno mi się brzydko wyrazić?
F**k you stays!
Tyle do powiedzenia w tej kwestii.
Po zszyciu ze sobą przodu i boków, okazało się że przyszyłam je odwrotnie - lewy zamiast prawego i prawy zamiast lewego. Zorientowałam się w błędzie dopiero po wykonaniu 4 szwów.
4 DŁUGICH SZWÓW RĘCZNYCH.
!!!
Cóż, zrobić, zaczęłam odpruwać ...
... nie to co trzeba.
Po spruciu 1/3 wierzchniego klinu, zorientowałam się w kolejnym błędzie.
F**k you gusset!
Tak więc w tym momencie mam znów gorset w 5 częściach, klin do poprawy, podszewkę do wykrojenia, multum sznurka do wszycia i busk do wyczarowania ...
Dobra strona? Zorientowałam się teraz, nie w trakcie cordingu ...
Wypruwać to!?
Niech ktoś mi pożyczy melisy ...
PS: Ten post jest tylko potwierdzeniem, że jestem człowiekiem, mam wady i też się denerwuję :)
Dla tych co jeszcze nie wiedzą: nie cierpię poprawek krawieckich! Niestety, tego zostawić nie mogę ...
F**k you stays!
Tyle do powiedzenia w tej kwestii.
Po zszyciu ze sobą przodu i boków, okazało się że przyszyłam je odwrotnie - lewy zamiast prawego i prawy zamiast lewego. Zorientowałam się w błędzie dopiero po wykonaniu 4 szwów.
4 DŁUGICH SZWÓW RĘCZNYCH.
!!!
Cóż, zrobić, zaczęłam odpruwać ...
... nie to co trzeba.
Po spruciu 1/3 wierzchniego klinu, zorientowałam się w kolejnym błędzie.
F**k you gusset!
Tak więc w tym momencie mam znów gorset w 5 częściach, klin do poprawy, podszewkę do wykrojenia, multum sznurka do wszycia i busk do wyczarowania ...
Dobra strona? Zorientowałam się teraz, nie w trakcie cordingu ...
Wypruwać to!?
| Ok, tu dziewczyna przeszywała maszynowo - jakbym miała takie szwy wypruwać, rzuciłabym to wszystko w cholerę ... |
Dla tych co jeszcze nie wiedzą: nie cierpię poprawek krawieckich! Niestety, tego zostawić nie mogę ...
3 maja 2013
Long stays.
Postanowiłam jednak uszyć long stays ;)
Niby nie potrzebuję żadnego gorsetu, ale wydaje mi się, że w nim wszystko będzie lepiej leżeć.
Robiąc wykrój, posiłkowałam się tym rysunkiem schematycznym od Mantua Maker.
Zaczęłam od wymodelowania wykroju na manekinie (chyba muszę to polubić ...)
Wykrój oczywiście wydłużyłam, ale na tym etapie sprawdzałam głównie, jak będą się zachowywać główne cięcia.
Najpierw wykonałam wersję próbną na maszynie (naprawdę się nie lubimy ...)
Okazało się ,ze wersja próbna leży nieźle - nie sprawdzałam na sobie - póki co, nie ma to sensu. Brakuje buska (drewnianego), materiał był dosyć cienki, nie ma zapięcia.
Przyszedł czas na właściwy gorset:
Oczywiście ,ze jeszcze nie jest gotowy! Póki co gotowy jest jeden z 4 boków. Z dwoma klinami biodrowymi, z białej ślubnej satyny, czeka na zszycie.
Cały gorset mam zamiar usztywnić cordingiem zamiast fiszbin (gęsto i ciasno wszyty sznurek). Była to częściej wybierana metoda. Pytanie, czy zdążę go ukończyć do 1 czerwca ...
W międzyczasie (szyjąc jeden klin ... ) obejrzałam to ;)
Wszystkie 4 części. Polecam!
Oto jak ma wyglądać (mniej więcej).
Trzymajcie kciuki ;)
PS: Ja chyba naprawdę nie lubię nie mieć nic do roboty ...
Niby nie potrzebuję żadnego gorsetu, ale wydaje mi się, że w nim wszystko będzie lepiej leżeć.
Robiąc wykrój, posiłkowałam się tym rysunkiem schematycznym od Mantua Maker.
Zaczęłam od wymodelowania wykroju na manekinie (chyba muszę to polubić ...)
Wykrój oczywiście wydłużyłam, ale na tym etapie sprawdzałam głównie, jak będą się zachowywać główne cięcia.
Najpierw wykonałam wersję próbną na maszynie (naprawdę się nie lubimy ...)
Okazało się ,ze wersja próbna leży nieźle - nie sprawdzałam na sobie - póki co, nie ma to sensu. Brakuje buska (drewnianego), materiał był dosyć cienki, nie ma zapięcia.
Przyszedł czas na właściwy gorset:
Oczywiście ,ze jeszcze nie jest gotowy! Póki co gotowy jest jeden z 4 boków. Z dwoma klinami biodrowymi, z białej ślubnej satyny, czeka na zszycie.
Cały gorset mam zamiar usztywnić cordingiem zamiast fiszbin (gęsto i ciasno wszyty sznurek). Była to częściej wybierana metoda. Pytanie, czy zdążę go ukończyć do 1 czerwca ...
W międzyczasie (szyjąc jeden klin ... ) obejrzałam to ;)
Wszystkie 4 części. Polecam!
Oto jak ma wyglądać (mniej więcej).
Trzymajcie kciuki ;)
PS: Ja chyba naprawdę nie lubię nie mieć nic do roboty ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)












