1 września 2013

50 faktów o mnie.

Bardzo lubię youtubowego taga "50 faktów o mnie". Nieśmiało myślałam nad zrobieniem go u siebie - ale wydawało mi się zawsze, że nie należy przerzucać tagów z YT na blogi i odwrotnie. Jednakże po przeczytaniu na innych blogach właśnie tego tagu bardzo się ucieszyłam - czuję się przez to upoważniona do napisania go na swoim blogu ;)

50 faktów o mnie:

1. Jestem uzależniona od cukru! Jeżeli w ciągu dnia nie zjem czegoś słodkiego, czuję psychiczny niepokój.

2. Od 4 roku życia nie jem ryb ani owoców morza.

3. Przez całą szkołę podstawową, gimnazjum i średnią obgryzałam paznokcie. Na studiach się tego
oduczyłam - wstydziłam się trzymać rurek w tramwajach.

4. Mam granatowe oczy.

5. Języka angielskiego nauczyłam się w 1,5 roku, tuż przed maturą, posługuję się nim w miarę płynnie. Francuski wkuwałam przez 9 lat i jedyne co potrafię powiedzieć, to bonjour, merci, je m'apelle Jeanne i ... merde :) Oprócz tych dwóch języków uczyłam się jeszcze rosyjskiego (na studiach) - potrafię dość płynnie rozczytać cyrylicę, ale z samym rosyjskim - już gorzej ;)

6. Skończyłam podstawową szkołę muzyczną. Przez 6 lat grałam na gitarze. Przez 15 lat śpiewałam w chórze. Mój brat (samouk) potrafi zagrać na każdym instrumencie, który weźmie w ręce.

7. Miałam psa - Scooby'ego, rybki i patyczaki :) Mój pies zdechł dwa lata temu w wieku 18 lat - właściwie całe życie miałam zwierzaka ;)

8. Nie jestem odporna na krytykę. Każdy nieżyczliwy komentarz siedzi w mojej głowie i rozpamiętuję go przez wiele dni. Staram się z tym walczyć - głównie przez dyskusje z najbliższymi - od nich mogę spodziewać się szczerej opinii.

9. Noszę imiona Joanna Danuta Zofia. Joanna - po pierwszej miłości mojego brata, drugie i trzecie po babciach.

10. Mam 11 lat starszego brata.

11. Nigdy nie przeczytałam i nie przeczytam "Lessie wróć".

12. Nie lubię poezji. Wyjątki to "Stepy akermańskie" Mickiewicza i wiersze Krzysztofa Kamila
Baczyńskiego.

13. W wieku 13 lat miałam obsesję na punkcie "Gwiezdnych Wojen".

14. Jestem uzdolniona muzycznie, plastycznie i manualnie (w kwestii szycia, robótek ręcznych) oraz mam "lekkie pióro". Niestety, w żadnej z tych dziedzin nie jestem mistrzem ;) Nie potrafię robić ładnych zdjęć i tańczyć.

15. Jestem leworęczna.

16. Mam 173 cm wzrostu.

17. Jestem asekuracyjna. Prawie nic nie robię spontanicznie, bez przemyślenia i konsultacji.

18. Nigdy nie byłam towarzyską osobą. Zwykle otaczało mnie najwyżej 2,3 przyjaciół.

19. Moim męskim ideałem urody jest wokalista zespołu Panic! at the Disco - Brendon Urie.


20. Panicznie boję się operacji. Jest to związane z bólem rozciętego ciała.

21. Moje trzy najgorsze wspomnienia: decyzja o poddaniu się operacji (patrz wyżej), decyzja o uśpieniu psa i zostanie z nim w trakcie zabiegu, przeżycie pożaru.

22. Są książki, filmy i seriale, które oglądając jako dziecko uwielbiałam. Oglądając je teraz, zastanawiam się, jakim sposobem się ich nie bałam:
- Muminki,
- Koralina,
- Doctor Who.

23. Nauczyłam się płynnie czytać w wieku 5 lat. W zerówce czytałam sobie bajki Andersena i Braci Grimm, w podstawówce - lektury starszych klas.

24. Chciałabym zamieszkać w Szkocji lub Szwecji. Ponadto chcę zobaczyć Nowy Jork zimą, Kanadę jesienią i San Francisco :)

25. Mam obsesję na punkcie banknotów - muszą być zawsze wyprasowane, niepogniecione, rozłożone płasko w długim portfelu.

26. Moją ulubioną pisarką jest Andre Norton. Przez długi czas myślałam, ze jest mężczyzną :)

27. Jestem uczulona na kobalt i nikiel. Noszę tylko srebrną i złotą biżuterię, nie piję piwa, ograniczam pokarmy zawierające te metale (chociaż organizm sam ich unika - po prostu nie lubię niektórych pokarmów) i unikam niebieskich barwników w ubraniach.

28. Jestem bardzo podobna do mojego taty, mojej chrzestnej, mojego dziadka i pradziadka.

29.  Przez 12 lat przyjaźniłam się z dziewczyną, która urodziła się 15 minut po mnie w tym samym szpitalu, nasze mamy leżały na tej samej porodówce, jej tata i brat nazywają się identycznie jak moi, i nasze mieszkania są odbiciami lustrzanymi, mimo że mieszkamy na dwóch różnych osiedlach.

30. Mam dobrą pamięć do przypadkowych informacji - ciekawostek przyrodniczych, historycznych, kulinarnych, serialowych, itd.

31. Nie mam pamięci do twarzy i nazwisk. Często zapominam imiona, nie poznaję znajomych, rozpoznając kogoś kieruję się fryzurą, ubraniem lub głosem.

32. Nie lubię ludzkich stóp. Sama nigdy nie noszę butów o odkrytych palcach, nie lubię też cudzych nóg, nawet dziecięcych ;)

33. Wierzę w duchy.

34. Wolę rozwiązywać zadania matematycznie niż uczyć się na pamięć formułek.

35. Każda moja "wyjściowa" sukienka była/jest powiązana z historią mody.

36. Uwielbiam fioletowy kolor.

37. Boję się wszelkich owadów. Wyjątkiem są muchy i komary.

38. Wierzę w romantyczną miłość. Myślę, że gdzieś na ziemi jest osoba, która jest mi przeznaczona. Pytanie, czy się spotkamy ;)

39. Moja ulubiona piosenka: "The Scientist" - Coldplay



40. Nie lubię zapachu cynamonu, za to lubię wdychać zapach benzyny na stacji.

41. Moja mama, obie babcie, prababcia są/były krawcowymi :)

42. Nie lubię rozmawiać przez telefon. Wszelkie sprawy urzędowe, oficjalne pytania, nawet zamówienie pizzy jest dla mnie związane ze straszną tremą.

43. Uwielbiam wymyślać historie. Często jadąc pociągiem czy leżąc w łóżku tworzę własną "Modę na sukces" ;)

44. Nie wyrzucam swoich ulubionych ubrań - nawet gdy są za małe lub zniszczone.

45. Zawsze chciałam być kręconowłosą niską blondynką :)

46. Mam tendencję do zamyślania się w trakcie rozmowy - potem nie wiem, o co chodzi.

47. Uwielbiam dzieci. Bardzo szybko potrafię znaleźć z nimi wspólny język.

48. Miałam mieć na imię Alicja. Tak będzie nazywać się moja córka ;)

49. Nie patrzę w ciemności w lustra.

50. Nie potrafię wymówić "rrrrrrrrrrrrrrrrrr" :)

Szczerze mówiąc, wcale nie jest łatwo znaleźć 50 informacji o sobie. Ale udało się ;) Mam nadzieję, że dzięki temu trochę lepiej mnie poznaliście ;)

 Dobranoc!


17 sierpnia 2013

Krótka historia mody. Regencja: suknia operowa.

Dziś wracam do krótkiej historii mody z najkrótszym chyba postem, dotyczącym sukien operowych :)
Tak jak się spodziewałam - taka suknia funkcjonowała w teorii, w praktyce suknie wieczorowe szyto tak, aby pasowały na więcej niż jeden rodzaj zobowiązania towarzyskiego.

Ale przeglądając ryciny sukien, które były przeznaczone do noszenia w teatrach, wyodrębniłam ich jedna wspólną cechę (no, może dwie).

Długie rękawy i długie pióra :)




Kolejną cechą, która rzuciła mi się w oczy, jest ozdobność sukien - i staniki, i rąbki sukien są równie bogato (jeśli nie bogaciej) zdobione niż te z balowych sukien.
Ale jeśli spojrzymy na to z punktu widzenia psychologii, socjologii i historii, miało to bardzo proste wytłumaczenie: W czasie wieczorków, balów, spotykały się grupy ludzi, ale były to grupy mniej lub bardziej dobrane: zaproszeniami, kręgami zainteresowań, wiekiem. Opera/teatr służyły do obserwowania i bycia obserwowanym. Nie bez powodu własnie w regencji powstało powiedzonko: "Przyjść na sztukę lub do teatru" :)

Kolejną (choć nie zawsze przestrzeganą) cechą sukni operowej była wielkość dekoltu. O ile często spotkać można było dekolty dosyć głębokie, to rzadko szerokie. Czasami dekoltu albo w ogóle nie było ,albo był bardzo mały. Oczywiście, od tej zasady często robiono ustępstwa - pamiętajmy, że na pośledniejsze sztuki dżentelmenom nie towarzyszyły żony, siostry i matki ,tylko damy lekkich obyczajów, których dekolty były ustalane przez uprawiany zawód ;)
I jak zawsze - wraz z ewolucją sukni regencyjnej, wędrowała talia, zmieniała się linia ramion, rękawy, szerokość spódnic, zanikał tren, jednak prawie zawsze stosowano dwie zasady - jak najwięcej zakryć i jak najwięcej ozdobić! (wszak im więcej materiału na ciele, tym więcej miejsca na kokardki, hafty, koronki, perełki, kamienie szlachetne, falbanki ... )

A dodatki? Nakrycia głowy - turbany, wieńce, pióra, fantazyjne kapelusze, sznury pereł, wstęgi, koronki, woale - do wyboru do koloru! Szale, narzutki, peleryny (istny ewenement operowy - noszono je jeszcze 100 lat później! Także przesławna peleryna córki Lincolna była peleryną operową! Biżuteria - rodowa, prezent od męża/kochanka/syna/ojca/przyjaciółki. Nie ważne od kogo, byle bogata! Pamiętaj elegantko - grunt to być widocznym w ciemnej loży tak, aby pani naprzeciwko nie miała za dużych problemów z odnalezieniem twojej osoby przez lorgnon!

(EDIT: Zapomniałam zupełnie o rękawiczkach! Rękawiczki operowe różniły się od balowych i dziennych długością. Dzienne sięgały za nadgarstek, operowe przed łokieć, a balowe za łokieć, ale nie dalej niż do mniej więcej 1/4 ramienia.)

Mimo, że na początku wydawało mi się niemożliwym wyciągnięcie spośród wszystkich sukien wieczorowych tej operowej, teraz wydaje mi się to troszeczkę łatwiejsze :) Mam nadzieję, że i Wy, moi czytelnicy, patrząc kolejny raz na film osadzony w okresie regencji przyjrzycie się tym pięknym strojom! :)

Ryciny/informacje pochodzą z :
http://www.janeausten.co.uk
http://www.uvm.edu
http://athousandpix.blogspot.com
http://nineteenteen.blogspot.com
http://www.regencyhistory.net

Miłego dnia!

6 sierpnia 2013

Jednodniowa sukienka i szydełkowy reticule.

Pojawiła się prośba o umieszczenie na blogu zlotowej "jednodniowej" sukienki.
Spełnię tę prośbę, ale uprzedzam - mi samej się jej wykonanie nie podoba, będę szyła drugą, taką jaka powinna być.


Sukienka powstała w piątek przed zlotem, między godziną 13 i 22. Powstała czyli pojawił się pomysł jej uszycia, znaleziono odpowiedni materiał, uszyto i uprasowano ;) Ta ze zdjęć została wyciągnięta z kłębowiska, dlatego nie prezentuje się najlepiej.

"Goła" wersja - bez paska. Jak widać, pełna jest niedociągnięć.









Brak jednego guzika ;p


 I z paskiem.


Poniżej szydełkowy reticule, o którym wspominałam na facebooku. Jest naprawdę malutki ;) Wydziergany bez wzoru, szydełkiem. W środku bawełniana podszewka.
Powędruje niedługo do Loany, razem z wykrojami które mi pożyczyła ;) Jak tylko je przeskaluję, powędrują one do was w formie maili ;)



Sukienki nie mam zamiaru się pozbywać - idealnie sprawdzi się jako suknia spodnia pod sheer half dress.  Z tego samego modelu, tylko już nie przerabianego, planuję uszyć suknię do Książa. Ręcznie, powoli i starannie, czyli tak jak być powinno ;)

Miłego dnia!


PS: Gryzelda ucierpiała przy szyciu :( Nagle się przygarbiła, nie można regulować wysokości ... Wszystko leży na ziemi!