Kiedy usiadłam, próbując jakoś poukładać moją wiedzę o fryzurach tego okresu i wybrać konkretne przykłady, stwierdziłam, ze porywam się z motyką na słońce - można powiedzieć ogólnikowo, że to okres w którym króluje nawiązanie do antyku, jednak będzie to ogromne niedopowiedzenie. Zresztą, sami zobaczycie ;)
Po pierwsze i najważniejsze: małe tło historyczne. Jak wiecie (albo kojarzycie z filmów), Przez cały XVIII wiek królowały pudrowane peruki. W ten okres się nie wgłębiam, pozostawiając pałeczkę Gabrielle.
Faktem pozostaje, że zmieszczenie długich włosów pod peruką jest uciążliwe, niewygodne i bolesne. Dlatego większość kobiet w XVIII wieku miała krótko ścięte włosy, które od 1795 roku przestały być niewidoczne - zniknęły peruki, zaczęto propagować prosty styl klasyczny.
Właśnie wtedy, chyba pierwszy raz w historii, kobiety zaczęły nosić krótkie włosy. Taką fryzurę nazwano a la Titus, i łudząco przypominała swojego męskiego odpowiednika.
Podobną fryzurę nosiła Larushka z Regency House Party - odgrywająca rolę rosyjskiej hrabianki.
W tym właśnie okresie (włosów półdługich) pojawiła się moda na charakterystyczne loczki wokół twarzy (których późniejszą wersję ochrzciłyśmy z Eleonorą Amalią mianem "a la spaniel"). Uzupełniały one koki - najpierw niższe, greckie koki uzupełnione szarfami,, które maskowały wymykające się, odrastające pasemka potem wysokie, charakterystyczne dla obrazów Stielera ciasne koczki i łuki apollina - dziwaczne, groteskowe uczesania, które - sprawdzono - nie zawierały tylko i wyłącznie włosów właścicielki ;)
Przykłady klasycznie rozumianych regencyjnych loczków. Prawdę mówiąc, jest to dosyć mylące - takie fryzury noszono już pod koniec regencji, w latach 1825-1835, w czasach chopinowskich.
| Widzicie groteskowy łuk apollina? :) |
| Loczki a la spaniel ;) |
![]() |
| Przykłady rożnych typów loków przy twarzy |
To jest w moim mniemaniu klasyczna fryzura regencyjna: nawiązuje do antyku, panuje w niej kontrolowany nieporządek, nie jest jednak zbyt duża.
Regencyjne koki, szczególnie te z okresu 1810-1820 były umiejscowione wysoko, w miarę ciasne i proste - zwykle były to zawinięte warkocze, spiralnie ułożone pasma lub ... podpięty, skręcony kucyk. Absolutnym faux pas były rozpuszczone włosy. Na takie uczesanie mogły sobie pozwolić tylko dziewczęta przed debiutem towarzyskim.
| Przykłady niskich koków z wplecioną wstażką. Jak zawsze, nie wszystkie panie ulegały modzie i część nosiła bardzo długie włosy ;) |
Było także wiele pań, które decydowały się nie nosić loków przy twarzy. Wybierały one proste, gładkie fryzury. Była to jednak zdradliwa moda - mogły sobie na nią pozwolić tylko kobiety, które posiadały regularne, klasyczne rysy twarzy o łagodnej linii. Loki bardzo zmiękczały całą twarz - ich brak wyostrzał rysy.
Takie proste, wygładzone włosy stały się znakiem rozpoznawczym następnej epoki - wiktoriańskiej. To już jednak inna historia ;)
Słów parę o samych włosach - preferowano włosy proste, gęste, jasne i podatne na układanie. Były gładkie, dzięki czemu po zakręceniu nie tworzyły siana, błyszczały się i w miarę chętnie poddawały układaniu w koki.
Noszono różne długości, jednak na początku XIX wieku preferowano włosy krótkie, pod koniec okresu regencji dochodząc do mniej więcej pasa. Dłuższe włosy sprawiały kłopot przy układaniu, koczki z nich tworzone nie były male i zgrabne, były też ciężkie, i zwykle po prostu się nie mieściły na czubku głowy ;)
Kolory - preferowano naturalne, czyste barwy. Blond był najbardziej pożądanym odcieniem, ale tylko czysty, chłodny.
O ile wiem, pomagano sobie najróżniejszymi płukankami, naturalnymi barwnikami a nawet ... sadzą (przy ciemnych włosach).
Czego używano do czesania? Zwykle grzebieni, szczotek z naturalnego włosia. Włosy myto ziołami, miksturami jajecznymi, rzadziej mydłem - był to dosyć drogi kosmetyk. Nie myto ich też codziennie. Normą bylo mycie głowy raz na tydzień (pamiętajmy, że mokre włosy sprzyjały przeziębieniom. Źle ogrzewane pomieszczenia, szczególnie w zimie, nie sprzyjały częstym kąpielom). Do układania używano wstążek, sznurów pereł, spinek do koków różnej wielkości, ozdobnych grzebieni, diademów, rzemyków i gałganków (szarpii, oderwanych kawałków spranego płótna), żywych i sztucznych kwiatów, koronek.
To by było chyba tyle!
W ramach krótkiej historii mody została już tylko moda jeździecka. Do napisania wkrótce! ;)
Dobranoc!





