Here you have my new 1720-1750 stays. Or what I think it looks like ;) It's obviously too big. I decided to fit it to my shape. And because I have no time for great - invisible sewing, I'll do it really, really unprofessionally ...
Uff, nareszcie mogę z czystym sumieniem zamieścić tu post, który dotyczy tego, o czym blog jest - czyli szycia strojów historycznych ;)
Gorset jest moim drugim podejściem do stays i prawdę mówiąc - chyba na dobre się znielubimy ;) Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka - dam sobie (i gorsetom) trzecią szansę prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Jeżeli i wtedy będzie wszystko bardziej nie szło niż szło - cóż, oddam się w ręce - i miarę - profesjonalistki, a sama zostanę przy całej reszcie historycznej garderoby ;)
Ale nieco konkretów: po pierwszym nieudanym gorsecie z autentycznego XVIII wiecznego wykroju, postanowiłam zdać się na doświadczenia innych i wykorzystać popularny trick z przeróbką sznurówki elżbietańskiej. I
prawie mi wyszło ;)
Wskazówka na przyszłość: Planując szycie czegoś tak pracochłonnego, uwzględnij potencjalną zmianę wagi i figury! Na dzień dzisiejszy gorset na mnie ... wisi. A właściwie nie wisi, a odstaje, tworząc istną zbroję. Wyobraźcie sobie moją frustrację po około 4 tygodniach ręcznego dłubania tuneli ... i dziurek. 42 dziurek.
Jak możecie zobaczyć, gorset nie jest pełnofiszbinowy. W pełni usztywniony jest tylko przód, boki i tył są "miękkie". Prawdę mówiąc, byłam zbyt leniwa na wyszywanie aż tylu tunelów ;)
Postanowiłam pozwężać gorset. Z racji ogólnego zniechęcenia, irytacji i braku czasu (nie mam jeszcze NIC do Pszczyny. Ok, mam koszulę ...) zrobię to prostacko, niezgodnie z sztuką i ainfachowo. O Wielki Boże Krawiecki, wybacz ...
 |
| Przód niezbyt ładnie naszedł na siebie - normalnie sznurowanie układa się równiutko - jak górny odcinek ;) |
Ogólnie gorset mi się podoba. Wyszedł całkiem zgrabny (nie licząc nieszczęsnego złego rozmiaru), nawet krzywizny w kanałach nie rzucają się w oczy ;)
W roli usztywnienia - opaski kablowe, zrecyklingowane z poprzedniego gorsetu.
Tkanina - "płótno żaglowe", z którego jest 3/4 rzeczy w domu mojego wykonania.
Nici - i tu odkryję Amerykę. Wskazówka na przyszłość 2: NICI DO JEANSU! I igła do skóry ;) Duużo ładniej wszystko wygląda ;)
Wykrój - z tego generatora:
klik. Jedyna modyfikacja: ścięłam dekolt, aby wyglądał bardziej jak w XVIII wieku.
Wciąż czeka mnie wykończenie lamówką, może w przyszłości dodam jeszcze podszewkę. Pod znakiem zapytania stoi to, czy w Pszczynie będzie wykończony ... Cóż, brak czasu nie rozpieszcza ;)
Poniżej jeszcze dwa zdjęcia wizualizujące mój sposób na robienie dziurek do sznurowania. Używam w tym celu dużej igły tapicerskiej i pędzla kosmetycznego. Jarek doradził mi kiedyś, abym zamiast wycinać dziurki je rozpychała. Bardzo Ci dziękuję za tę radę, Jarku ;) Jako że nie posiadam szydła kaletniczego, musiałam sobie poradzić inaczej. Sama igła tapicerska w pierwszym gorsecie nie wystarczyła. Teraz wykorzystałam również skuwkę i trzonek pędzla - fakt, nie przeżył tego procesu, ale swoje zadanie spełnił ;) Ostatnim etapem było żmudne obszywanie.
Na koniec parę zdjęć z serii : co ja właściwie robię gdy nie szyję?
Dużą część dnia "uczelnianego" zajmują mi dojazdy. Ostatnia podróż trwała aż 3 godziny w jedną stronę ... Ale to był wyjątek ;) Chciałabym wam jednak zwizualizować na przykładzie ostatniego przestoju w jaki sposób radzę sobie z narzekaniem :) Zamiast - jak reszta pasażerów - psioczyć na koleje, mechaników, konduktorów i tory, pomyśłałam, że mam szczęście :) Bo zamiast widoku betonowego muru, ruiny albo starej kopalni mam przed oczami piękny kawałek zielonego pola ;)
Zdjęcie zrobione o godzinie 4 rano w Gliwicach ;) Testowałyśmy tryb nocny w moim telefonie ;) Pierwszy raz w życiu odwiedziłam akademik Politechniki i ... chyba wystarczy mi na całe życie ;)
A oto i niezawodna metoda kończenia projektów krawieckich: serial (ostatnio Kości lub Castle - znacie moją miłość do seriali kryminalnych), igła, nożyczki, poduszka na szpilki i ... ;)
Dobranoc!
Have a nice day/night!
PS: wiecie może w jaki sposób wstawia się w bloggerze angielską wersję tekstu tak, aby była ukryta dla polskich czytelników i do rozwinięcia dla obcokrajowców? Muszę zrobić porządek z dwujęzycznością (baardzo kulejącą) na blogu ;)