18 maja 2014

Half-done stays - after altering.

Here you have my new "1750" stays on me! I LOVE it! 
---
Gorset zwężony, mogę go pokazać na sobie. Wyobraźcie sobie moją zachwyconą minę, jak okazało się, że gorset działa. Trzyma, co ma trzymać, wcina, co ma wcinać i spłaszcza, co ma spłaszczać.






Po pikniku w Pszczynie czeka mnie lamowanie całego gorsetu. Póki co, cieszę się, że nie postanowił się pruć ;)

Czeka mnie pracowity tydzień! Praca MGR (dzielnie piszę!), bumpad, caraco, halka, spódnica, kapelusz, fichu. Po drodze szukanie materiału na 1 czerwca (niedługo zdradzę wam więcej ;)). To ja może już sobie pójdę ... ;)

Miłego dnia!



15 maja 2014

My new XVIIIth century stays! Well, half done ;)

Here you have my new 1720-1750 stays. Or what I think it looks like ;) It's obviously too big. I decided to fit it to my shape. And because I have no time for great - invisible sewing, I'll do it really, really unprofessionally ... 

Uff, nareszcie mogę z czystym sumieniem zamieścić tu post, który dotyczy tego, o czym blog jest - czyli szycia strojów historycznych ;)

Gorset jest moim drugim podejściem do stays i prawdę mówiąc - chyba na dobre się znielubimy ;) Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka - dam sobie (i gorsetom) trzecią szansę prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Jeżeli i wtedy będzie wszystko bardziej nie szło niż szło - cóż, oddam się w ręce - i miarę - profesjonalistki, a sama zostanę przy całej reszcie historycznej garderoby ;)

Ale nieco konkretów: po pierwszym nieudanym gorsecie z autentycznego XVIII wiecznego wykroju, postanowiłam zdać się na doświadczenia innych i wykorzystać popularny trick z przeróbką sznurówki elżbietańskiej. I prawie  mi wyszło ;)



Wskazówka na przyszłość: Planując szycie czegoś tak pracochłonnego, uwzględnij potencjalną zmianę wagi i figury! Na dzień dzisiejszy gorset na mnie ... wisi. A właściwie nie wisi, a odstaje, tworząc istną zbroję. Wyobraźcie sobie moją frustrację po około 4 tygodniach ręcznego dłubania tuneli ... i dziurek. 42 dziurek.

    

Jak możecie zobaczyć, gorset nie jest pełnofiszbinowy. W pełni usztywniony jest tylko przód, boki i tył są "miękkie". Prawdę mówiąc, byłam zbyt leniwa na wyszywanie aż tylu tunelów ;)

Postanowiłam pozwężać gorset. Z racji ogólnego zniechęcenia, irytacji i braku czasu (nie mam jeszcze NIC do Pszczyny. Ok, mam koszulę ...) zrobię to prostacko, niezgodnie z sztuką i ainfachowo. O Wielki Boże Krawiecki, wybacz ...


Przód niezbyt ładnie naszedł na siebie - normalnie sznurowanie układa się równiutko - jak górny odcinek ;)




Ogólnie gorset mi się podoba. Wyszedł całkiem zgrabny (nie licząc nieszczęsnego złego rozmiaru), nawet krzywizny w kanałach nie rzucają się w oczy ;)
W roli usztywnienia - opaski kablowe, zrecyklingowane z poprzedniego gorsetu.
Tkanina - "płótno żaglowe", z którego jest 3/4 rzeczy w domu mojego wykonania.
Nici - i tu odkryję Amerykę. Wskazówka na przyszłość 2: NICI DO JEANSU! I igła do skóry ;) Duużo ładniej wszystko wygląda ;)
Wykrój - z tego generatora: klik. Jedyna modyfikacja: ścięłam dekolt, aby wyglądał bardziej jak w XVIII wieku.

Wciąż czeka mnie wykończenie lamówką, może w przyszłości dodam jeszcze podszewkę. Pod znakiem zapytania stoi to, czy w Pszczynie będzie wykończony ... Cóż, brak czasu nie rozpieszcza ;)

Poniżej jeszcze dwa zdjęcia wizualizujące mój sposób na robienie dziurek do sznurowania. Używam w tym celu dużej igły tapicerskiej i pędzla kosmetycznego. Jarek doradził mi kiedyś, abym zamiast wycinać dziurki je rozpychała. Bardzo Ci dziękuję za tę radę, Jarku ;) Jako że nie posiadam szydła kaletniczego, musiałam sobie poradzić inaczej. Sama igła tapicerska w pierwszym gorsecie nie wystarczyła. Teraz wykorzystałam również skuwkę i trzonek pędzla - fakt, nie przeżył tego procesu, ale swoje zadanie spełnił ;) Ostatnim etapem było żmudne obszywanie.



 Na koniec parę zdjęć z serii : co ja właściwie robię gdy nie szyję?



Dużą część dnia "uczelnianego" zajmują mi dojazdy. Ostatnia podróż trwała aż 3 godziny w jedną stronę ... Ale to był wyjątek ;) Chciałabym wam jednak zwizualizować na przykładzie ostatniego przestoju w jaki sposób radzę sobie z narzekaniem :) Zamiast - jak reszta pasażerów - psioczyć na koleje, mechaników, konduktorów i tory, pomyśłałam, że mam szczęście :) Bo zamiast widoku betonowego muru, ruiny albo starej kopalni mam przed oczami piękny kawałek zielonego pola ;)


Zdjęcie zrobione o godzinie 4 rano w Gliwicach ;) Testowałyśmy tryb nocny w moim telefonie ;) Pierwszy raz w życiu odwiedziłam akademik Politechniki i ... chyba wystarczy mi na całe życie ;)


A oto i niezawodna metoda kończenia projektów krawieckich: serial (ostatnio Kości lub Castle - znacie moją miłość do seriali kryminalnych), igła, nożyczki, poduszka na szpilki i ... ;)

Dobranoc! Have a nice day/night!


PS: wiecie może w jaki sposób wstawia się w bloggerze angielską wersję tekstu tak, aby była ukryta dla polskich czytelników i do rozwinięcia dla obcokrajowców? Muszę zrobić porządek z dwujęzycznością (baardzo kulejącą) na blogu ;)

10 maja 2014

What's about a new tag? :) Atrybuty prawdziwej kobiety.

Cześć :)
Wyszywając naprawdę nużącą ilość dziurek w gorsecie, wpadł mi do głowy pomysł, a właściwie pytanie:

JAK WYGLĄDA PRAWDZIWA KOBIETA?

Już tłumaczę, o co mi chodzi.
Przeglądając miliardy zdjęć na pintereście, trafiłam kiedyś na jedno, "paryskie", jak je nazywam (jeżeli kiedykolwiek znów na nie trafię, pojawi się ono w tym poście). Przedstawiało damę z pieskiem i kobiety - wszystkie w sukienkach, ale diametralnie różne - dama zadbana, atrakcyjna, chic. Kobiety zazdrosne, smutne, zwyczajne. Zaczęłam się zastanawiać nad podobnym zjawiskiem wśród współczesnych kobiet - podziwiamy ale i zazdrościmy pięknie i elegancko wyglądającym kobietom, same decydując się na wygodę, swobodę i ... nijakość.

Myślę, że powinnam sprecyzować pytanie:

JAK WYGLĄDA WASZA IDEALNA PRAWDZIWA KOBIETA?

Pomyślałam, że mogę stworzyć tag i zaprosić was do zabawy. Lojalnie uprzedzam: pragnę ominąć kwestie osobowości, nastawienia do świata i samego siebie - zakładam, że każda z nas wie, że aby być pięknym dla innych, należy najpierw pokochać siebie. Dziś chciałabym was spytać o coś innego. W co jest ubrana, jak wygląda idealna kobieta?



Zamknij oczy i przez chwilę pomyśl o swoim wyobrażeniu idealnej Prawdziwej Kobiety. Przyjrzyj się jej w wyobraźni. Co sprawia, że czuje się kobieca? Jakie są jej atrybuty kobiecości?
Skoro już wiesz, jak wygląda twoja idealna Prawdziwa Kobieta, podziel się z nami swoją wiedzą.
Wymień trzy rzeczy, bez których ona by nie istniała. Dlaczego akurat te trzy rzeczy? Może to być coś z ubioru, kosmetyk, dodatek.

Zacznę od ukazania wam mojego ideału kobiety. Jest to na pewno dama. Jest zadbana, pewna siebie i świadoma swojego wyglądu. Przypomina trochę aktorki starego kina: perfekcyjnie uczesana, umalowana i ubrana w bardzo kobiecą sukienkę i eleganckie buty. Siedzi na ławeczce, w cieniu rozłożystego drzewa i czyta. Wokół niej unosi się subtelny zapach perfum.

Jakie są trzy atrybuty mojej Prawdziwej Kobiety? Wybrałam trzy elementy ubrania:

- pas do pończoch - moim zdaniem jest on nieodłącznym elementem kojarzącym się z kobiecością. Uwielbiam retro bieliznę, z wysokim stanem, w najróżniejszych kolorach, ozdobioną koronką i lamówkami. Obecnie jest to element garderoby nacechowany erotycznie - podobnie jak gorsety, ale ja patrzę na nie inaczej. Bielizna ma się podobać przede wszystkim noszącym je kobietom. Całej reszcie niekoniecznie ;)

- kapelusz - element garderoby, który bardzo bym chciała, żeby wrócił do powszechnego użytku. Nawet najskromniejsza sukienka, spodium czy nawet dżinsy, w zestawieniu z odpowiednim kapeluszem stają się eleganckie i kobiece. Oprócz walorów estetycznych ma jeszcze jedną zaletę - chroni nasze włosy i skórę twarzy przed promieniowaniem słonecznym.

- rękawiczki - koronkowe, skórkowe, letnie - również chciałabym aby wróciły. Podobnie jak kapelusz, dopełniają strój. Dla mnie mają jeszcze jedną ważną zaletę: czasami brakuje mi bariery między mną a drugą osobą w bezpośrednich kontaktach. Po drugie - wierzcie na słowo - w czasie balu, jeżeli tańczysz z przystojnym partnerem w rękawiczkach, wasz kontakt dłoni ma w sobie coś magicznego.
No i bardziej prozaicznie - problem spoconych rąk i krępującego kontaktu z obcymi nie stanowi już problemu ;)

Jak widzicie, ja wybrałam trzy elementy stroju, ale mogłabym jeszcze dodać wiele innych, już nieubraniowych rzeczy. Ale tu pałeczkę zostawiam Wam :)

Korzystając z niepisanych praw tagów, chcę zaprosić do zabawy kilku innych blogerów. Wy również możecie to zrobić, ale nie musicie ;)

1. Eleonora Amalia
2. Daisy
3. Porcelana
4. Gabrielle
5. MrsNelly
6. Czarownicująca

Te sześć osób proszę do zabawy na zachętę. Jeżeli jeszcze ktoś ma nią ochotę - nie krępujcie się. Dajcie tylko znać, że coś napisaliście. Chciałabym poznać wasze atrybuty ;)

Jeżeli zdarzą się jacyś panowie, proszę, aby opisali atrybuty Prawdziwego Mężczyzny. W zabawie chodzi o ideał własnej płci ;)

EDIT: MrsNelly znalazła TO zdjęcie!


Życzę wam miłego wieczoru! ;)